Wyniki wyszukiwania dla słów: zdjęcie warzyw sałata


>
> Najbardziej mi smakowało to:
> bulgaria.absoft.ys.pl/?zdjecie=70
> Czyli szopska sałata + Zagorka z beczki.
> Oczywiscie + widok na na Przylądek Emine:
>
)

Bardzo dziękuję za te cenne wskazówki ślinka mi cieknie bo bardzo
lubię słonawe potrawy i warzywa mniam !! Już nie mogę się doczekać.
Martwi mnie tylko podróż ale chyba damy radę.;)


c.d.

Jest mgła (chmury). - Magla (oblacno) je.
Jest wiecznie. - Puse vjetar.
Grzmi. Pioruny. - Grmi. Sijeva.
Mrożno (topnieje). - Mrzne (topi) se.
Słońce świeci. - Sunce sija.
Ksieżyc. - Mjesecina je.
Jest ciepło (zimno). - Hladno (toplo) je.
Prognoza pogody. - Prognoza wremena
Restauracja - Restoran
zamówienie - narudźba
nakrycie - prostirak
obróz - stolnjak
serwetka - ubrus
szklanka - čaąa
wody - voda
dzbanek - vrč
talerz - tanjur
łyżka - źlica
widelec - vilica
noż - noź
tureen - zdjela
popielniczka - pepeljara
wykałaczka - čačkalica
sałata - salata
chleb - kruh
sól - sol
cukier - sećer
śniadanie - doručak
kawa - kava
herbata - čaj
mleko - mlijeko
jajka - jaje
zimne dania - hladna predjela
zupy - juhe
gorące dania - topla predjela
ryba - riba
danie mięsne - mesna jela
drób - prerad
przyprawy - začini
warzywa - povrće
sosy - umaci
owoce - voće
słodkości - slatko
drinki - pića
zażalenia - prigovori
płatność - plaćanje
Uwaga - pułapki!
Pravo - prosto
Polako - powoli
Jutro - rano
Ima - ma (jest)
Vrijedna - cenna, pracowita
Listopad - październik
Inne zdarzenia - Razni pojmovi
fryzjer - frizer
włosy - kosa
szampom - sampon
strzyżenie - podrezati
golenie - brijanje
trwała - trajna ondulacija
masaż twarzy - masaza lica
make-up - sminkanje
manicure - manikiranje
pedicure - pedikiranje

Dlaczego burge podany nie wygląda jak reklamowany?
Dlaczego towar sprzedawany w Fast Foodach nie wygląda jak reklamowany?

Dlaczego zamawiająć pulchną kanapkę z mielonym przełożoną warzywami w wysokości
ok 20cm dostaję coś spłaszczonego, z listkiem sałaty, pólprzezroczystym
plasterkiem pomidora.

Gdyby rzeczywiście BigMac prezentował się tak jak burger na zdjęciu załączonym
do tego artykułu, to chyba bym się stołował w McDonaldzie codziennie.

I chyba gdyby zdjęcie np. BigMaca przedstwiało to, co się w rzeczywiście
dostaje, to bym uwierzył w firmę.

Może nie jest to bardzo prosty przepis, ale smaczny i ciekawy. Na przyjęcia w
sam raz.
Kurczak koronacyjny królowej Elżbiety 53r

Kurczaka nasolić na noc. Włożyć do zimnej wody i ugotować w całości z
pietruszką i marchewką, tymiankiem. Na 1,5 kg kurczaka gotować 1 godzinę. Zdjąć
skórkę, pokroić mięso na małe kawałki. Ryż zanurzyć w gorącej a później w
zimnej wodzie. Obgotować. Kurczaka do lodówki.

Sos curry: curry, kolendra, kminek, kurkuma, kozieradka, chili, ziele i listek.
Zmielić. Kozieradkę podsmażyć, aby wydobyć smak. Cebulę pokroić w kostkę
poddusić na maśle, dodać carry, wytrawne lub półwytrawne wino lub sok jabłkowy.
Dusić 8 min. Dodać dżem morelowy - 2 łyżki, sok z cytryny, natka pietruszki,
1/2 łyżeczki koncentratu pomidorowego. Sos gotować do zgęstnienia. Wyjąć listek
i ziele angielskie. Sos zmiksować. Dodać do majonezu lub zamiast części
majonezu dodać jogurt - lżejszy sos. Dodać bitą śmietanę + kolendrę.
Do sosu włożyć mięso.
Sałatka: ryż z warzywami. Tyle samo ryżu, co warzyw. Może to być groszek,
marchew, papryka czerwona.
Na półmisku metalowym położyć na jednej części - sałatkę ryżową - na środku
zieleninę - później mięso.


Do tej zapiekanki potrzebujesz nastepujace skladniki (na 4 osoby):
5 kotletow schabowych bez kosci
ok. 800 g. mielonego mieszanego
2 cebule (pokoric w drobna kostke lub utrzec)
1 czerstwa bulka (zamoczyc w wodzie i potem gdy zmieknie wycisnac)
1 jajo
sol, pieprz, czerwona papryka, oregano
2 pojemniki (po 200g) kwasnej smietany
przyprawa "sos bolognese" Firmy Knorr

Kotlety lekko zbic posolic i popieprzyc, ulozyc na dnie formy do zapiekanek,
tak aby dno bylo przykryte.
Z miesa mielonego, bulki, cebulu, jajka, przypraw wyrobic mieso jak na kotlety
mielone. Mase miesno ulozyc na kotletach.
Smietane wymieszac dodajac sol i pieprz. Smietane wylozyc na mieso i posypac
calosc sosem bolognese.
Zapiekanke przykryc szczelnie folia aluminiowa.
Piec 1,5 godziny w piekarniku na 180 stopni (elektryczny piekarnik). Po godzine
pieczenia zdjac folie i zapiekac dalej.
Zapiekane mozna podawac z czym sie ma ochote, ryzem, ziemiakami, frytkami,
pieczonym makaronem a takze z chlebem.
Dodatki wg. ochoty, salata, salatki z ogorkow, pomidorow, warzywa gotowane.
Smacznego

Wrocilam!
Czesc kochane dziewczyny!
Jak wasze figury? Wakacje w bikini udane?

Ja mialam cudowne wakacje, choc jeszcze sie nie odwazylam na
bikini... ale moze nast latem? Planuje wypad gdzies na poludnie wiec
nalezalo by wreszcie oswoic sie z kusym strojem, co?

Przyznam szczerze ze ost sie zaniedbalam z dieta, moze nie
grzeszylam za bardzo ale tez nie jadlam warzyw i owocow, do tego ta
okropna czekolada... Do niej mam naprawde slabosc... Ale ciiii... na
tym forum nie wymawiamy slow na cz... No w kazdym razie waga stoi,
tzn waha sie +/- 3 kg... To chyba dosc niezdrowo...

W kazdym razie dzis zapalalam energia i bede was nia zarazac; a wiec
schudniecie czy chcecie tego czy nie :-))

A na dobry poczatek serwuje sobie 3dniowa oczyszczajaca diete
owocowo-warzywna.

Dzis poniedzialek wiec pewnie nie jestem sama, wy tez pewnie dzis
zaczynacie, no juz, ujawnic mi sie prosze!

Okey, teraz poszukam jakis fajnych zdjec abym sobie powiesila
dookola, no wiecie zdjec zdrowego jedzonka, salatka i takie tam,
wszystko abym mnie kusilo:-)

No to teraz czekam na Was!

Za 2 msc swieta, moze nowy watek - Zaskocze rodzine swoja nowa
figura przy swiatecznym stole ;-)

Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia!
Panna Miziutkowa

Ale trochę się boję, bo tematów u nas nie wymyśla się samemu, tylko są
uzgadniane na górze, a potem ewentualnie można sobie wybrać - albo się trafi
na coś nie bardzo nudnego, albo nie. na początku facet nam powiedział, ze jak
ktoś sobie wymyśli własny temat i ma warunki badawcze typu własna
pieczarkarnia albo szklarnie z pomidorami u wujka, to się chętnie zgodzą.
A 'mój' temat to właściwie czyste wodolejstwo, bez żadnych badań, zawartości i
wykresów, tylko zdjęcia i jak znam siebie, odniesienia literackie. Nie wiem
czy im to będzie pasować...
A już sie strasznie napaliłam - warzywa są właściwie strasznie ładne, jak się
im dłuzej przyjrzeć. I mają bardzo dekoracyjne odmiany- fioletowa kalarepka,
koper i kalafior, romanesco, ozdobne kapusty, pomidorki koktajlowe, kolorowe
sałaty i sałatopodobne...
A jeszcze jak sie to odpowiednio ułozy, jak w ogrodach przyzamkowych we
Francji, to mozna oszaleć:) W sumie zawsze wolałam ogrody angielskie, ale
trudno:)
Pozdrawiam
egaheer

To ja jeszcze z pytaniem o dietę. Czy jadacie potrawy smażone, a z warzyw
wszelkie nowalijki? No i co z fasolowatymi i kapustą - podobno są wzdymające.
Coraz bardziej staram się urozmaicać jedzenie i ciągnie mnie jeszcze sałata,
pomidorki, ogórki i takie tam.

Dzisiejszą noc mało spałam niestety... Wczoraj w dzień wyjątkowo dobrze spał,
za to w nocy co pół godziny się przebudzał i nie bardzo chciał jeść tylko
trochę marudził. Przysnął dopiero koło 3 nad ranem, a o 5:30 i tak tradycyjnie
pobudka. Właśnie dopijam kawkę na przebudzenie.

Wczoraj porównywałam zdjęcia mojego męża z dzieciństwa i synka. Zdecydowanie to
jego kopia tak jak mi się wydawało od pierwszego spojrzenia. Najlepsze było jak
dali mi Lesia zaraz po urodzeniu, jeszcze umazanego, a ja pierwsze co
zobaczyłam, to lekki dołek w brodzie, taki jak ma Paweł. ) Oczywiście mąż
jest dumny z tego powodu.

Bylem w Malej Serbii
A wiec nadal sledzimy M. Nowaka. Ulica Emyloo Plater, numer 25, przy
Wspolnej. Wystroj - hotelowy, zimny, odstraszajacy. Ale przynajmniej na
scianach wisza reprodukcje starych kolorowanych zdjec. Z glosnika saczy sie
serbska (prawdopodobnie) muzyka, takie disco-serbo, zdarzaja sie nawet rytmy
arabico-bosniackie. Menu bogate, mialem ochote na wiele rzeczy, niestety
bylem skonany i wiedzialem ze wielkie zarcie doprowadzi mnie do tego samego
punktu co bohaterow rzeczonego filmu. A wiec salatka serbska (9PLN), ogorki,
pomidor itp, jak zwykle, nawet w wersji z feta~, nudna. Ale za to urnebes (12
PLN) - pikantna salatka serowa - cztery kulki bialego sera i przypraw -
boskie! Ostre tak jak lubie. Zupy sa trzy (15 PLN) - nastepnym razem wezme z
fasola. Glowne dania - od 20 do 40 PLN - ale to ceny bez dodatkow. Jadlem
muckalice - rodzaj gulaszu (ja wybralem drobiowy) w sosie z warzyw (35) -
extra, poza tym piers z kury (22) - warto do niej zamowic grilowana papryke
bez skorki (10). W karcie jest jagnie dla 10 osob za 900 PLN - ale trzeba
zamowienie zlozyc 24 h przed konsumpcja. Alkohole - duze piwo 8PLN, w karcie
nie ma sliwowicy, ale podaja - 8 zl za 50-tke - pychota. Wino domowe -
znakomite choc drogie (8 za 100g). UWAGA - porcje sa duze, nawet bardzo duze.
Wiecie za co placicie. Musialem wziac polowe na wynos. Sumujac - jedzenie
bardzo dobre, ceny dosc wysokie (dwie osoby musza wydac ok, 130-150 PLN),
wnetrze slabe. Ogolnie: KONIECZNIE!

No odezwałaś się wkońcu!
Cześć! Bardzo się ciesze że wróciłaś! Bardzo się tu mi sprzykrzyło za Tobą.
teraz napewno się uda! Lenonka! Warto, ja już waże 86 i dalej chudne, jem
normalnie z mniejszą ilością węglowodanów, ale przez DC nie mam zachciołek na
słodkie, tłuste. Żołądek mi się skurczył i naprawde np.saładka z pomidora,
ogórka, sałaty w zupełności mi wystarcza na pierwsze śniadanko, bez chleba z
dużą ilością wody, oprócz tego dużo warzyw, gotowanych mięs i ryb i suróweczek.
Reszte z umiarem, po troszeczku.
U mnie po staremu, jest nam ciężko, nie wiedziałam nawet jak bardzo..
Córeczka też bardzo przeżywa że go nie ma. Chodzi że zdjęciem , woła : Tata!
Tata! i całuje zdjęcie. Często gadamy przez telefon, a Patrycja potem bierze
tel i krzyczy :Tata! A jak go widzi przez kompa na Skype to po prostu płacze...
A mnie serce pęka.Ciężko, jeszcze do tej pracy wróciłam. Nawet spoko, opiekunka
przychodzi, mała ją chyba polubiła bo zawsze cieszy się jak przyjdzie i nawet
Pa Pa mamusi na pożegnanie zrobi, potem szuka mnie po domu ale nawet nie jest
tragicznie. Za to jak wracam to euforia radości panuje w domu! Świetne
uczucie...Staram się jej jak najwięcej czasu poświęcać, ale czasem to narawde
nie mam siły, ciągle gdzieś biegiem latam, do pracy, na zakupy, do domu itd.
Ale nie narzekam, tylko czasem mi smutno że co to za życie On tam, my tu...
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, wierze że teraz napewno Ci się uda!

Jestem już po zdjęciu "nitek" , i jak narazie jest o.k. , najgorsze to to
jedzenie , warzyw mało ( pomidor bez skórki , sałata , szparagi , marchew )
mięso tylko chude ( indyk , cielęcina - gotowane ) itp. - wściec sie można .
I jak tu sobie dogodzić jak się ma kilka produktów na krzyż ? Bo z tego nie
wiele można wymyślić potraw ( oczywiście są też i inne produkty - typu mleko
O% , chude ryby , gotowane ziemniaki , same białko kurze ,ryż , płatki - owoce -
banany , jabłka pieczone lub tarte na tarce , itp. I JAK TU NIE ZGŁUPIEĆ ?!

Czyta sie raczej "bania kalda", "ni" powiedziane silnie / nie jak w
slowie "Mania" /, l z kreseczka.
Podaje sie jak na zdjeciu / podgrzewana /:
www.piemonte-online.com/cucina/servizi/bagnacauda.htm
Razem z nia warzywa surowe i gotowane: papryka, salata, kapusta wloska, marche,
kardy, radicchio, pory, ziemniaki gotowane na parze, papryka pieczona, salata
scarola, gotowany kalafior, buraki, cebulki.

Przebierance - warzywko,
mam ogromna prosbe. Musze coreczke przebrac na przedstawienie w
przedszkolu za jakies warzywo (oprocz salaty i marchewki bo sa juz
zarezerwowane). Moze ma ktos jakis pomysl? Wzor albo zdjecie byloby
najlepsze, ale domyslam sie, ze moze byc z tym duzy problem. Wiec
chociaz jakis pomysl, podpowiedz, jak w ogole cos takiego uszyc?
Bylabym baaaardzo wdzieczna.

hej dziewczynki.Aniu,raczje to malo prawdopodobne zeby az tyle waga zawyzala!nie
sadze zebys wazyla 54 kg.
Balbinko,wyslalam Ci zdjecia,mam nadzieje ze tym razem dotra.
u mnie dzis:S: serek wiejski,kromka chleba litewskiego,pomidor.O: 2 kromki
chleba litewskiego+serek twarogowy+tunczyk w sosie wl+pomidor,troche bialego
twarogu.potem bylam na silowni cwiczylam mocno i niestety wrocilam glodna jak
wilk.zzjadlam troche arbuza:(,serek wiesjki z pomidorem i wedlina i kromka
chleba litewskiego i teraz podjadam krakersy takie malutkie.nie wiem co we mnie
wstapilo ale bylam po prostu strasznie glodna.
kurcze,musze wczesniej przygotowywac cos do jedzonka bo pootem na szybko zeby
zaspokoic glod jem przewaznie serki wiejskie lub owoce...
wczoraj strasznie mi smakowala ta salata z warzywami i piersia kurczaka.mniam..
pojutrze mam urodziny meza,nba pewno beda slodkosci,moze jutro zrobie sobie
dzien pokutny na to konto?:)
na urlop jade chyba w koncu na Litwe,Lotwe i do tallina,chce zobaczyc
Helsinki.tak wcxzoraj wpadlam na ten pomysl,choc miala byc Slowacja.
zobaczymy co z tego wyjdzie.niepokoi mnie jedynie kuchnia litewska:(bardzo
odbiegajaca od srodziemnomorkisej,choc niewatpliwie ma rozne smakowite
rzeczy...np bliny ze smietana...

NIEDZIELA 7 maja
Dzis znow pozne sniadanie :omlet z pieczarkami i kawa
przekaska:seler naciowy z serkiem
obiad: salata zielona z warzywami i sosem vinegret + poledwica po Londynsku wg
ksiazki...czyli w marynacie z czerwonego wina:)

Poobiednie przekaski...serek wiejski x 2, czulam sie glodna no i troche
pochrupalam mozzarelii.....ale jakos lekko dzisiejszy dzien i dorbne grzeszki
przezyam...bo wazne, ze nie jem nic co niedozwolone...i nawet mi z tym dobrze

Od jutra jednak postanaiwam sie poprawic i trzymac scislej diety, choc wiem ,
ze bedzie mi ciezko. pracuje w domu i choc to mozliwosc przygotowyania posilkow
o dowlnej wybranej porze (choc nie zawsze) to tez zbyt duza pokusa i zbyt
szybvki dostep do lodowki...zwlaszcza jak praca nie idzie - najgorsza z pokus
do podjadania!!!

Chyba się sfotografuje i przykleje na lodowce swoje zdjecie:) co Wy na to???:)
tylko nie iwem co na to mąż....:):):) ktory generalnie twierdzi, ze nie zauwaza
ze przytylam...a w kazdym razie nie tyle ile wskazuje waga...Ech, Ci faceci to
mają jakies zaburzoną percepcję czasem...albo ta milosc taka ślepa:)???
Do zobaczeni jutro na plazy...
uzaleznilam sie od forum:) ale chyba w tym tygodniu, nie bede miala tak wiele
czasu by tu zagladac...Postaram sie jednak spowiadac co wieczor z tego co
zjadlam..bo to jak spowiedz przed samą soba, a przyznanie sie do grzeszkow
przed Wami dodatkowo mobilizuje;)
Razem na pewno nam sie uda!!!Do dziela!:)Pozdrawiam Was wszystkie przyszłe
chudzinki;)

Pasta jajeczna może? Sałatka warzywna (typu sałatka ziemniaczana
"sklejona" jogurtem albo mejonezem)? Albo pasta z makreli, tuńczyka
itd. Z warzyw- sałata, ogorek kiszony, szczypiorek, kiełki. Piszę
trochę teoretycznie, bo moja Lila z kanapek je tylko szynkę albo ser
żółty- po zdjęciu ich z chleba, który zostawia...

dreczysz kobito! w ciagu trzech dni chyba ze trzy watki zalozylas! takie same!
no ale jak cie to tak meczy to ci opowiem o m ojej kolezance. ma ok 180 cm i
zawsze byla taka duza! no wiesz, nie gruba tylko taka nabita, duza baba.
pamietam jej stopy - wielkie 41 rozmiar co w moim pokoleniu bylo jeszcze
rzadkoscia i te jej lydki - no kawal nogi, naprawde. zawsze sie odchudzalysmy z
lepszymi lub gorszymi rezultatami ale ono generalnie byla duza z masywnymi
nogami. potem zobaczylaqm ja po 10 latach i zrobilam sie zielona. szczupla,
zgrabna, wysoka kobieta ze SZCZUPLYMI lydkami. takimi jak modelki. myslalam ze
to niemozliwe i za jak ktos ma masywne lydki to nie ma szans na zmiane. z tego
co wiem to najpierw strasznie schudla, ile - nie wiem, jak wygladala - tez nie
wiem. ale pozniej zaczela jezdzic na rowerze - duzo okolo 2 godzin dziennie w
gorach (takich jak nasze bieszczady) i widzialam zdjecia z tego okresu -
wygladala z..biscie! aha, to nie wszystko - zmienila tez nawykli zywieniowe -
jako 1 posilek owoc cytrusowy, duzo wody, chleb pelnoziarnisty, zamiast
smarowidla na chleb - oliwa z oliwek, obiad - najpierw salata z roznymi dod a
dopiero pozniej np ryba z chlebem albo kurczak z warzywami itd. mam takie
wrazenie ze te jej cwiczenia, dieta i duze schudniecie mialo miejsce w tym
samym czasie. wiec nic tylko trzeba ruszyc tylekk. ps. teraz jest po urodzeniu
dziecka - wyglada tak jak ja jeszcze nigdy nie wygladalam wiec zapisuje sie na
fitness i tego tobie droga Melasko zycze!

Al, ta zupa z alg musi być smaczna, do tego chiński makaron, który lubię no i te wszystkie składniki.Ta sałatka też super; mozarella, oliwki...mniam..mniam. Nie jadłam alg ale muszę spróbować, później bo na Wigilię tradycyjnie barszcz czerwony z uszkami ( z grzybowo- kapuścianym farszem), zupa grzybowa z prawdziwków a jakże by inaczej, ryby przyrządzone na kilka sposobów, kluski z makiem i bakaliami na miodzie, kompot z suszonych ( nie wędzonych) owoców, sałatki warzywne też różnego rodzaju. A potem ciasta ( kupione!!! nie pieczone tym razem) i wino czerwone i białe półsłodkie, półwytrawne i wytrawne, jak kto woli. Dodatkowo jeszcze w tym roku, na moje życzenie będzie Porto )))
Hardy, zrobiłeś już tę choinkę? Zrób zdjęcie, proszę, bo ta ozdoba balkonu wydaje mi się bardzo ciekawa.

jesli poledwiczka jest, jak piszesz "niemala", to bylabym sceptyczna. kupowalam
kiedys czesciej, ostatnio jakby mniej, poledwiczki nowozelandzkie i byly
doprawdy malutkie. tak z 10-12 cm dlugosci, przekroj gora 3, moze 3,5cm.
ostatnio kosztuja u mnie 40 euro za kg, wiec goszcza dosc rzadko na moim stole.
osobiscie marynowalam je czesto w oliwie, czosnku, rozmarynie, tymianku,
pieprzu, chili i lyzce galaretki mietowej (badz sosu)ze sloika. smazy sie je
krotko, zeby byly rozowawe w srodku. sole raczej po zdjeciu z patelni. ja lubie
to danie z sosem bernaise i dzikim ryzem. do tego cos zielonego, np liscie
szpinaku duszone na masle. rownie dobrze smakuje sos mietowy i ziemniaki i
warzywa z wody.
mozesz tez z poledwiczki zrobic pyszne szaszlyki. przepis na pewno sie na sieci
znajdzie. te podalabym z ryzowym pilawem, tzazykami i salatka z kapusty, albo po
prostu z tabulleh, baba ganush i jogurtem

Witam Was dziewczyny i bardzo się cieszę, że Was tyle jest Tak na fotkach na
blogu jestm już po diecie, zdjęcia jak jestem "duża" mam tylko dwa i nigy nie
zamieściłabym ich na blogu. Podaje Wam produkty z różnych grup

Produkty z grupy węglowodanowej.

Wszystkie rodzaje zbóż
Wszystkie produkty pełnoziarniste
np. makarony, kasze
produkty mączne bez jajek
warzywa: ziemniaki, jarmuż, skożenera
owoce: banany, suszone owoce, świeże daktyle, figi, słodkie jabłka,
cukier, syrop klonowy, fruktoza, miód, skondensowany sok gruszkowy i jabłkowy
skrobia ziemniaczana, budyń, piwo

Produkty z grupy białkowej.

Wszystkie gatunki mięsa po obróbce cieplnej
Wędliny
ryby nie wędzone po obróbce cieplnej
skorupiaki po obróbce cieplnej
produkty sojowe
jajka i mleko
miękkie i półtwarde sery
gotowane pomidory
herbata owocowa, wina
owoce jagodowe
owoce pestkowe oprócz miękkich i słodkich jabłek
owoce cytrusowe
owoce egzotyczne prócz bananów
ocet, sok z cytryny

Produkty neutralne

Wszystkie warzywa i sałaty prócz ww.
Zioła i przyprawy
Grzyby
Zarodki i kiełki
Orzechy i nasiona oprócz orzechów ziemnych i kasztanowców
Borówki i rodzynki
Wszystkie zakwaszane produkty mleczne (jogurty itp.
Wszystkie sery białe
Parmezan
Oleje, masło
Wędliny wędzone
Ryby surowe i wędzone
Surowe mięso

Ja tylko nie łączyłam 1 i 2 grupy ze sobą. A jeszcze muszę się pochwalić, że
moja siostra na tej diecie (35 lat) rok temu schudła 15 kg i nie ma efektu
jojo. Buziaki dla Was

Wdziecznie musza wygladac panowie w garniturach i w skarpetkach dyskutujacy
z wytwornymi drinkami w rece. Podobniez panie, ktore calymi tygodniami
polowaly za sukienka, zeby potem zalozyc do tego kapcie podane przez
gospodynie. Nawet na wizytach nieformalnych gosc w skarpetkach mnie smieszy,
dlatego blagam gosci, zeby nie zdejmowali obuwia. Nie zawsze to sie udaje, bo
mowi na przyklad, ze mu tak wygodniej. Nie mowie o specjalnych okolicznosciach
pogodowych, kiedy wrecz nalezy poprosic o zdjecie przemoczonego obuwia, czy
ubloconego obuwia z zyczliwosci nad gosciem, a nie nad bezsensownym bialym
carpetem.
A co do bakterii na podlodze i roslinach, ktore nalezy wyrwac do ostatniego
korzenia, to jak wiecie nadmierne sterylizowanie jest szkodliwe, zwlaszcza dla
dzieci. Zanik wrodzonej odpornosci, alergie, astma. Tak i w tym nalezy zachowac
umiar. Po tej wodzie utlenionej, czy jodynie, to od nowa plukacie pod kranem,
zeby wyplukac z kolei chemikalia, czy narazacie rodzine na te chemikalia?
Mnie tez sie dlugo trzyma salata, bez nadzwyczajnych zabiegow, no bo tak
jest w Ameryce zmodyfikowana. Podobnie jak to, ze w najlepszym sklepie
organicznym nie kupi sie tu rzodkiewek, ktore nie wiedna na drugi dzien, jak
owe warzywo w Polsce.

po pierwsze ile dzieci tyle upodobań kulinarnych Współczuję i podziwiam

mój syn nienawidzi wszelkich kwaśnych zup (pomidorowa w ostateczności przejdzie,
ale o ogórkowej, kapuśniaku możesz zapomnieć).

nie znosi też sosów - ani na ziemniakach ani na mięsie.
Nie zje za chiny surowego pomidora
nie zje kanapki z kupnym pasztetem (co innego babciny pasztet)
Nigdy nie spróbował nawet i nikt go nie zmusi do barszczu czerwonego, ale już
buraczki do drugiego dania zjada z przyjemnością.
Zje mięso i ryby w każdej postaci.
kocha naleśniki w szczególności z truskawkami.

Najważniejsze, że u nas w przedszkolu Panie szanują kulinarne przyzwyczajenia
dzieci. Przed podaniem posiłku maluchy wiedzą co będzie i mogą decydować czy
mięso ma być polane sosem, mogą zdjąć z kanapki sałatę i pomidora.

To co mi się podoba, to to, że do drugiego dania zawsze jest co najmniej dwa
rodzaje surówek. Mój syn ma z surowymi warzywami ogólnie problem, ale jak ma
wybór to zawsze coś tam w przedszkolu skubie.

Ciekawe dekoracje potraw !!!!!!!!!!!
W sobote pierwszy raz będę sama urządzała małe przyjęcie na kilka
osób-"parapetówkę".Menu już raczej mam obmyślone, na kolację zrobię roladę z
grzybami,z pieczonymi ziemniakami i warzywami. Później to już bardziej zimna
płyta, czyli jakieś śledziki, napewno sałatka, wędlinka, koreczki. Bardzo
zależy mi żeby to wszystko ładnie podać, więc mam pytanko - ma ktoś może
jakieś zdjęcia ładnie przystrojonych potraw????????np jakieś figury z warzyw
itp. ????????szukałam trochę na internecie ale nie ma nic ciekawego, a może
niedokładnie szukałam?moze jakieś ciekawe stronki znacie ? a może macie tez
jakies swoje przepisy na coś co podajecie na tego typu imprezach ????? bardzo
proszę doradzcie i pomóżcie. Z góry serdecznie dziękuję.

no to mój ulubiony sposób na bakłażany:
- bakłażany w całosci ponakłuwac widelcem, wstawić do piekarnika i piec ze
40min., aż klapną :)
- wyjąć, lekko przestudzić, zdjąć skórkę
- pokroić (wtedy wyjdzie z tego sałatka), albo zmiksowac (wtedy to będzie
raczej pasta), jak kto lubi
- dodać sok z cytryny (dużo, ale to tez jak kto lubi)
- dodać drobno posiekany albo zmiazdżony czosnek, kilka ząbków
- dodać oliwę (koniecznie extra virgin, też sporo), posiekaną natkę pietruszki
(dużo), sól, pieprz...
- można też dodać posiekane orzechy włoskie, lub tylko posypać nimi potrawę

najlepiej pasuje do pieczywa, sprawdza się też jako dodatek do grillowanych
mięs i warzyw.

cichutko
"popiah"

bez makaronu :)

zdjecia pana ktory robil nalesniory do popiah byly tu przy food expo:
n0str0m0.blox.pl/resource/24a8scd.jpg
(tu akurat pan robil deserowa wersje tajskom, do popii sa wieksze nieco)
sie je robi gumowo-mokra ciapom ktora sie stawia KLEKSA na goracej patelni
i smazy okolo 10 sekund

zimne (!) nalesniory
smaruje sie slodkim syropem sojowym i posypuje orzeszkami ziemnymi
(bez tego nic)
smarowac mozna roztartym czosnkiem i/lub sambalem

natyka sie ingrydiencjami wedle uznania
(w kolejnosci waznosci podaje)
zazwyczaj luzno gotowana kapusta pekinska (cieplawa)
smazone lub gotowane jaja poszatkowane
kielki i warzywa (salata, marchewka starta)

opcjonalnie dodac mozna krewetki suszone (moczone uprzednio) czy tofu (twarde)

sklada brzeg do srodka i zawija jak nie przymierzajc golabki
i natychmiast sie je je

wiem, bo sa tu DIY popiowe restauracje, kupa radosci zawijanej :)

pozdrawiam
n.

Jakiś czas temu podawałem pomysł na coś ciekawego z karczocha. Jeśli myślisz o
nietuzinkowej propozycji, może skorzystasz:

Sałatę (lodowa, kędzierzawa, roszponka, jakakolwiek - lub mieszanka), kawałki
grapefruita podzielonego na
cząstki i pozbawionego bielma, kawałki karczochów, podsmażone ziarna
słonecznika albo siekanych orzechów - ułożyć na talerzu, skropić winegretem i
posypać świeżo startym serem Pecorino Romano. Do sałatki można dodać też plastry
wędzonej piersi drobiowej, będzie wówczas bardziej treściwa :)

Możesz pokusić się też o coś, co nie jest sałatką, ale wybornie smakuje: kawałki
papryki, cukinii, bakłażana, połówki pomidorków koktajlowych - przesmażyć na
oliwie z czosnkiem (z papryki możesz usunąć skórkę - po przesmażeniu umieścić ją
w foliowej torbie, skórka da się łatwo zdjąć). Przesmażone warzywa zaaranżować
wg własnego uznania na półmisku i zalać sosem z octu balsamicznego rozmąconego z
odrobiną ostrej musztardy, kapką miodu i oliwą z oliwek. Polać całość obficie,
można dodać gałązkę świeżego zioła (rozmarynu mp.) i zostawić na dzień- dwa.
Podawać ze świeżym pieczywem.

minisufka napisała:

> dieta dieta (nataliowa dieta) - bede jesc wedlug niej jakis czas, ale nie
> cale zycie. wiec co potem?????????????????????

Hmmm. ale z tego, co czytam, to Ty już jesteś na tej diecie (nie nataliowej
tylko dr dąbrowskiej :-) Twoje odżywianie (tylko warzywa, sero pieczywa czy
makaronów) jest wg tejże diety. Tak więc moze powinnaś przejść na coś innego?
jakis south beach, czy coś...

Co do tycia na wyspach, ja doszłam do wniosku, ze po pierwsze - częste loty (no
u mnie raz na tygodnie w dwie strony) powoduja zatrzymanie wody w organiźmie.
Potem tydzień dochodzę do normy. Po drugie - w moim przypadku -zero ruchu jak
tam jestem (chociaż teraz sobie obiecałam, ze od razu zapisuję się na aerobic i
dwie rakiety tenisowe mam już spakowane do zabrania :-) Po trzecie, w Polsce
jak jem sałatę z pomidorkiem ogórkiem cebulą itp to skrapiam octem z sokiem z
cytryny i jest git. W UK od razu leci French dressing czy thousald island...
W Polsce w ogóle nie podjadam (bo nie mam co :-) W UK przy okazji gotowania
obiadu dla okochanego co chwilę coś się chapnie :-)
No ale teraz aby tego nie zaprzepaścić obiecuję sobie, że będę się pilnować.
Może za miesiąc zapodam zdjęcia before/after hihihi...

Mniam, mniam-botwinka ))) u mnie będzie grillik ))) już mięsko się marynuje,
sałatka jest, i mamy dzień dziecka bo zrobiłam fetę w warzywach i będzie grill
feta ))
Trochę bachorków chce grać, ja nie narzekam! i gdybyć miała takie
dziewczyny(8-16lat) też byś z nimi latała do zoo ) bo są super, naprawdę!
Ja Ci chyba puściłam linka do naszych zdjęć?! są tam nasze zimowe wyjazdy do
Kościelicha, gdzie jeździmy o tak sobie, dla przyjemności. Bo dzieci chcą i mnie
dwa lata temu o to poprosiły. I są to tak świetne wyjazdy, że nawet wczoraj P.
stwierdził, że by pojechał...
A skoro len Cię nie przeraża, to bierz ją! z opisu wg. mnie oczywiście to
wykorzystasz ją jeszcze na szereg innych okazji

Close encounters of the third kind ...
Witaj Saba :)))))))))))))

qrcze, to Ty teraz wyjechalas z tymi buleczkami, dostalam slinianki czy cus
podobnego ;)))) szpitalne zarcie to sobie wyobrazasz, wszystko takie healthy ze
jade do rygi: nie-dogotowane warzywa, zielone salaty i takie tam. nie, chora
nie jestem, tylko rabnieta, ale zawsze bylam, wiec nic nowego.
jak tam baby?raportu dawno nie bylo od Ciebie, pisz co ciekawego. radze Ci
cofnac kilka wpisow wstecz, znowu byly rozwazane pewne imiona ... i co robilas
w Spain, szukalas Don Kichot ? moj ulubiony, tez nie moge znalesc :))))

Tangerin :)))) jako studentka nauk scislych (?) moze masz jakas prpzycje na to
skraplanie ? sure, atmosfera jest niezbedna :))))najlepiej przy swiecach i z
odrobina alkoholu ...
a jak bedziecie tak nawzajem odwiedzac i wizytowac, to pekne ja albo moj
gips :))))

Mojito :)))) o Boshe, ale Ty szybko przemieszczasz, nie denerwuj mnie ...
zdjecia jeszcze nie mam, pomysl rozwaze ale ;)))) czy chodzi Tobie o moja noge,
mon visage, czy (przyznaj;) te wierszyki ?

Ifa :)))) bliskie spotkania trzeciego stopnia, to z filmu Spielberg o tym samym
tytule, since fiction, 1977, pewnie jeszcze bylas w przedszkolu? :))))

pozdrawiam wszystkich serdecznie, Wasze 'za zdrowie' czyni cuuuda ...

Witam!
Jeżeli chodzi o jedzonko to Lenka rano po przebudzeniu wypija ok. 180 ml mleka,
po półtorej godzinie śniadanko - jajecznice, kanapke z szynką lub serkiem
(raczej malutko tego) z herbatką, potem ok. 11 - serek Bakusia lub 2 dwa małe
danonki, bawi się jeszcze chwile i idzie spać i po drzemce, która trwa od 1,5 -
2 godzin czyli ok. 14.00- zupkę (z dużą ilością warzyw i mięsa). Najbardziej
lubi zupki z makaronem. Deser je ok. 16.30, najczęściej coś ze słoika. Około
18.00 wracamy z pracy i wtedy z nami obiad (trudno to nazwac jedzeniem raczej
troche podziubie). A jak nie chce nic obiadowego to wcina banana lub jabłko.
Około 20.30 je kaszkę na kolację. Mleka już na noc nie chce pić. W międzyczasie
pochrupuje kukurydziane chrupki, trochę ryżu dmuchanego, słodyczy jej jeszcze
nie daję. Jeżeli chodzi o warzywa to uwielbia kiszonego ogórka. Dawałam już jej
truskawki i nie dostała jak na razie uczulenia więc spokojnie jej wcina. ZA
pomidorami, sałatą i świeżymi ogórkami nie przepada. Czasami daję jej
rzodkiewkę chcociaż traktuje ją jako zabawę - gryzie i wypluwa ale trzyma
kurczowo w rączce. Ostatnio pije i bardzo je lubi soczki w kartonikach kubusie.
Nawet odkąt przestałam ja karmić zaczęła więcej pić w ciągu dnia. W nocy
niczego nie popija. W zasadzie nie wiem czy ona dużo je, czy mało ale chyba
podobnie do waszych dzieci.
Obejrzałam sobie zdjęcia Patiego - są cudowne. Tak słodko wygląda na tych z
okresu niemowlęcego a teraz już tak wydoroślał. Ząbki ma jak perełki - cudowny
chłopczyk.
Życzę miłego, słonecznego weekendu
Aga mama Lenki

lodzkie zoo
Ludzie, zastanówcie się, o czym wy w ogole piszecie. Piszecie, żeby żywego
zwierzaka wpuscic do klatki na pożarcie. Po pierwsze w Zoo pracują normalni
ludzie i nikt tego nie zrobi, po drugie to dopiero bylaby jatka, stres dla
krolika. Może jeszcze powinny być sprzedawane wejsciówki na takie
przedstawienie? Wtedy co niektorzy byliby zadowoleni, że to nie ludzie zabijaja
tylko zwierzęta. Ciekawe, kto z was wolałby być rozszarpanym przez drapieznika,
chyba lepiej być martwym jak jest się zjadanym. Zdajcie sobie sprawę, że jak
jecie jakikolwiek wyrób z mięsa to przecież to mięso też kiedyś bylo zwierzęciem
i zostalo zabite, tylko po to żeby napelnić wasze brzuchy. Taka jest prawda, na
codzien przyczyniamy sie do śmierci zwierząt. Zgodnie z wypowiedzią Pani Anieli
Graczowej w Zoo odbyła się kontrola, która nie wykazała uchybień. Proponujecie
zeby starych pracownikow zwolnić i zatrudnić młodych, ciekawe, czym oni sie by
różnili od starych ?? Też by musieli nakarmic te same zwierzeta, a zanim by sie
nauczyli obchodzic z nimi odpowiednio i zachowując zasady bezpieczeństwa sami
mogli by sie stać czyimś obiadem. Zresztą to właśnie młody pracownik zostal
zwolniony, to on zrobił zdjęcia. Skoro uważał, że takie straszne rzeczy sie
dzieja w zoo, to czemu nie poszedl z tymi zdjeciami do gazety kiedy jeszcze
pracowal w zoo, jakos dopiero po zwolnieniu z pracy doszedł do wniosku, że w Zoo
lamie się prawo i pracują sadyści. Co poniektórzy pisza, że nie jedzą mięsa
itd... , proszę bardzo jest to Wasz wybor, a natura stworzyla drapieżniki, które
jedza mięso i musza je dostać, ciekawe, jak sobie wyobrazacie lwa ktory je
marchewkę, salatę i inne warzywa. Po prostu zanim cos napiszecie, to przemyslcie
dokladnie swoja wypowiedz, spójrzcie na temat z każdej strony,a nie przyjmujcie
w 100% tego, co jednostronnie pisza w gazecie. Jakby napisali, że połowa
mieszkańców miasta to kosmici, to też trzeba im wierzyc bez zastanowienia?
Sprawa się wyjaśni, jesli ktoś zawinił to zostanie pociągnięty do
odpowiedzialności i tyle. Mam nadzieje że dalsze wypowiedzi na tym forum będa
bardziej przemyślane

Club FARANA - Sharm el Sheikh (****)
Hotel pięknie położony
Baseny rewelacyjne.Ręczniki basenowe bleee. Żółto żółte zamiast
biało żółte. podarte i zniszczone.
Obsługa sympatyczna ale bez rewelacji.
Pokoje jak wyżej , czyli 200 - nowe , czyste, rozsuwane drzwi
tarasowe. Reszta mniej albo bardziej marna i norowata
Drewniane nieszczelne okna, szpary tu i tam. Smętny wystrój.
Przydałby się remont. Klima głośna. Bardzo wygodne łóżka. Tv , sejf,
suszarka,lodówka.
Sprzątane codziennie i sumiennie.
Brak wody mineralnej w pokoju - do kupienia za 2$ butelka w barze.
Jedzenie: smaczne ale nędzny wybór.
Śniadania tragicznie monotonne - jajka . bekon, purre ziemniaczane,
same słodkie pieczywo ( fuj ), z warzyw pomidor i ogórek świeży,
sałatka owocowa, musli, sery żółte, jedna wędlina przypominjąca
salceson.
Kolacje - 2 rodzaje mięsa ( jedno niejadalne ), ryba , coś
włoskiego ( makaron , lasagne itp ) - rewelacja.
Sałatki i warzywa bez smaku - nie są przyprawione a nie ma sosów do
nich , tylko ocet balsamiczny i oliwa i ketchup.
Jakaś jedna zupa.
Sporo owoców morza ale niestety raczej na zimno.
Pyszne ciasta , ciasteczka i desery. Bardzo dobra kawa z ekspresu.
Sporo owoców.
Przyjemnie się je w restauracji grillowej nad morzem..ale tam
mniejszy wybór jedzenia. Rezerwacja stolika rano w restauracji( max
do 8 godziny, bo potem juz brak miejsc ).
Alkohol i drinki - kiepsko. Barmani bez chęci i weny.
Snacki ( czyli to co mają osoby bez all zamiast lunchu w
restauracjach ) - jakiś jeden typ fast food ( humburger, hot-dog
itp ), 2 sałatki, ciasto i frytki. Smaczne i do przeżycia, choć
kolacja jest bardzo późno. ( Przekąski lub lunch 13,00 a kolacja
19,30 lub 20,00 )
Animacje tylko po włosku.
Plaża szeroka, piaszczysta i sporo leżaków.
Piękna rafa.
Ogólnie za tą cene są lepsze hotele w Sharm. Duzo niedociągnięć. no
i pokoje...największy minus hotelu
Link do zdjęć:
picasaweb.google.pl/magdalena.dyb/EgyptowanieSharmKwiecie2008Cleo

Moze to pomoze:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=30917643&v=2&s=0
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=27448625&a=27448625
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=27699874&v=2&s=0
Poza tym:
Zimne:
1) Baklazany pokrojone nie w talarki tylko po przekatnej, ugrilowane;
posolic, popieprzyc i pobazyliowac, zawinac w nie fete i posiekane suszone
pomidory, spiac wykalaczka, ulozyc w salaterke, pokropic oliwa i marynowac tak
az do podania. Ubrac bazylia
2) Ziemniaki nie rozpadajace sie ugotowac w lupinach, obrac, pokroic w
zgrabna kostke (2,5x2,5). Na to serek smietankowy zaprawiony chrzanem etc
wycisniety szprycka, na to pokrojony w pasemka losos. Ubrac koperkiem
3) Obciac pietki bagietki, wydrazyc ja ostrym nozem, napelnic farszem z
jajek, masla, pokrojonej w kostke szynki, ogorkow marynowanych, czerwonej
papryki. Zamknac pietkami, dobrze wystudic i pokroic w plasterki bardzo ostrym
nozem.
4)Pomidorki koktajlowe nafaszerowac krewetka i sosem tatarskim z kaparami-PYCHA
5)tartaletki
6)jajka faszerowane podsmazonymi pieczarkami lub tunczykiem
7)niesmiertelne warzywa z dipami-to moje ulubione finger food
8)male placki ziemniaczane z lososiem,kleksem smietany i kilkoma ziarenkami
czerwnoego kawioru
9) paszteciki (odsylam do watku kulinarnego, sa zdjecia moich w linku)
10) Szaszlycki z drobiu (kasek) i ananasa (moze byc z puszki) podac z jakim
ostrym sosem
11) Rolady wolowe pokrojone ostrym nozem w talarki. Kazdy talarek z
wykalaczka. Albo zrobic malutenkie rolady, tylko ze wiecej roboty.
12)spring rolls
13)przyrzadz jakies "niby golabki" przygotuj nadzienie na bazie ryzu z
dodatkami i zawin w lisc salaty lodowej/ lub kapusty pekinskiej wczesniej
zmiekczonej na parze. Mozesz zreszta ulozyc te cieple liscie salaty z porcja
ryzu w srodku na polmisku i niech goscie sobie sami zawijaja. Nie zapomnij
jednak o ...smaku. Dodaj do ryzu co trzeba, sos sojowy, troche zaostrzacza,
jakies warzywa, mieso itd.

Slodkie
muffinki
truskawki i winogrona zanurzane do polowy w rozpuszczonej czekoladzie

to moze dwa proste przepisy na cos smacznego. jeden na cieply obiadek, drugi
na saltke.

piersi z kurczaka w sosie pieczarkowym:
- 2 piersi z kurczaka
- 15-20 dag pieczarek
- 2 lyzki maki
- 2 lyzeczki sosu sojowego
- 2 lyzeczki soku z cytryny
- galazka selera naciowego lub pol straka czerwonej papryki (jak lubisz
papryke, to moze byc cala)
- szklanka bulionu
- 4 luzki gestej smietany 18 proc.
- szczypta cukru, sol, pieprz do smaku i olej do smazenia

pieczarki umyc, pokroic w palsterki. seler lub papryke w paski. piersi
kurczaka pokroic w duze kawalki i kazdy lekko rozbic tluczkiem. posypac sola i
pieprzem, obtoczyc w mace i obsmazyc na duzym ogniu z obu stron. zdjac z
patelni. na te sama patelni wrzucic pieczarki i smazyc az odparuje woda. wlac
bulion, wlozyc mieso, zagotowac, dodac sos sojowy i sok z cytryny, wsypac
pokrojony seler lub papryke, dodac szczypte cukru. przykryc i dusic na malym
ogniu ok. 20 min. zdjac z ognia, wlac smietane, dobrze wymieszac, zagotowac i
ewentualnie doprawic jeszcze sola i pieprzem do smaku. podawac z zmiemniakami
lub ryzem.

salatka z kurczaka z orzechami:

- 2 piersi z kurczaka
- 4 lodygi selera naciowego
- 2 jablka
- 7-8 dag luskanych orzechow wloskich
- 4-6 lisci salaty lub kapusty pekinskiej (osobiscie wole z pekinka)
- 5 lyzek smietany 18 proc.
- 5 lyzek majonezu
- 3 lyzeczki soku z cytryny, sol, pieprz

mieso pokroic w drobna kostke, obsypac przyprawami (sol, pieprz, papryka - co
tam lubisz, najlepiej zeby mieso wyszlo pikantne) i usmazyc na duzym ogniu
(ok. 3 min.). seler pokroic w plasteki, jablka w kostke (razem ze skorka),
salate porwac na drobne czesci, jezeli uzywasz pekinki, to pokroic w paseczki.
wiekszosc orzechow grubo posiekac, czesc zostawic w calosci.

sos: wymieszac majonez, smietane i doprawic sokiem z cytryny, sola i pieprzem

wymieszac warzywa z sosem i pokrojonymi orzechami. w razie potrzeby przyprawic
sola i pieprzem. na wierzch posypac upieczonym miesem i nieposiekanymi
orzechami. zajadac z pieczywem lub jako dodatek do obiadu.

a najlepiej wszystko zajadac ze smakiem :-)

To Ty masz bardziej działkę gospodarczą niż wypoczynkową, sadzisz i zbierasz
owoce. Z jednej strony jest to przyjemność z drugiej strony klopot. Bo i praca
jest ciągła. Wezmy sliwki, to jedyne drzewo, pod którym nie można sobie siąść
jak pod gruszą, a to z tego powodu, że tonami na Ciebie będa lecieć mszyce.
Obejdą Cię całą. Pod jabłonią i grusza jest niebezpiecznie, ze względu na
spadające owoce, zostaje Ci orzech. Morele i brzozskwinie są też fajne,
czereśnie zaś rozdziobią kruki i wrony. Tak jak Ty masz swoje sliwki , ja
miałam kiedyś czereśnie - zwały się sercówki, oooooo jakie były pyszne,
szczególnie na drzewie, specjalnie szczepione na innej gałęzi. Może o krzewach
owocowych innym razem.
Jedno trzeba przyznać, smak warzyw i jarzyn oraz owocu marchwi jest inny
bezpośrednio z działki niż ze sklepu, tu trzeba im oddać hołd. Muraszka ,
Ciebie cieszy ta praca , wiem dlaczego - lubisz smakołyki działki, cieszysz się
z kalafiorka który rośnie, kalarepki która w oczach pęcznieje,
kapustka ,sałata, które sie rozwijają, fasolka , która z każdym dniem robi sie
dłuższa. Tak, to jest również bardzo miła obserwacja roślin. A wiesz ja
uwielbiam fasolkę szparagową, ta żółtą z bułeczką tartą, w sezonie mogłabym
jeść je cały dzień. Tak, więc masz same rarytasy na działce, czy dynie też
chodujesz ? - mialam kiedyś dynie ozdobne, były piekną dekoracją. Ponieważ mam
mały ogródek nastawiłam się na ogród relaks, to znaszy podzieliłam go na dwie
dwa ogrody kwiatowy i iglasty. Każdy ma swój klimat, wszystko ma swoje miejsce,
ale jedną rzecz mam warzywną ( tylko się nie smiej ) jest to roślinka lubczyk,
roslinka,którą przenosze z miejc moich danych przebywań. Lubczyk jak wiesz jest
roślinką specyficzną nie ozdobną ale muszę ją mieć, jak i aloes. Moze jak masz
tyle osób grandowych przestaw się na działkę rekreacyjną. Wtenczas i Ty
będziesz spijać uśmiech i łzy kwiatowe. Sezon konwaliowy już się kończy, czekam
na rozkwietnięcie się jaśminów i waigeli - już tuż tuż będą kwitły. Szkoda , że
nie mamy na forum strony albumu bysmy wsadzali zdjęcia swoich podopiecznych
roślinek :)

pozdrawiam
tańcząca z kwiatkami :)

ciag dalszy "o moim pobycie w malezji"
12. jedzenie bardzo tanie – od 2 zl w zwyz. Najdrozej (tzn. Okolo 6-7 zl za
posilek), ale dla mnie najsmaczniej w tzw. Restauracjach banana leaf oraz curry
house. To restauracje hinduskie. Polecam tez restauracje typu nasi kandar.
Prowadza je hinduscy muzulmanie. Pyszne!!!
13. danie ktore trzeba sprobowac”
- nasi goring – smazony ryz z warzywami I kurczakiem, dostepny glownie na
malajskich hawer stals (to takie mini bary na kolkach)
- bee hoon goring – smazony cienki makaron ryzowy z warzywami I
kurczakiem – dostepny w wersji chinskiej I malajskiej. Malajska lepsza
- kwey teow goring – szeroki makaton ryzowy, takze smazony. Najlepszy w
malajskim wydaniu
- curry mee (tak sie to nazywa na penangu, w kl to laksa) – ostra zupa
curyy z makaronem
- laksa z penangu (nie probowac tego poza penangiem)– zupa krewetkowa z
makaronem, silny zapach, nie wszystkim smakuje, ale warto sprobowac
- ayam tandori czyli kurczak tandori – kurczak pieczony w specjalnym
piecu, kurczak ma kolor czerwony I to najlepszy kurczak pod sloncem. Zamawiac z
NAN –rodzajem chleba. Danie dostepne po 18.00-19.00 w restauracjach nasi kandar
I banan leaf.
- Roti canai – do kupienia tylko rano I wieczorem w nasi kandar I banana
leaf. Cos pysznego. Rodzaj hinduskiego chleba (wyglada jak nalesnik) moczone w
curry. Tylko 60groszy!!!
- Lok lok – cos w stylu chinskiego fondue. Sprzedawane na ulicach na
specjalnych stoiskach. To takie jakby szaszluki (glownie z see food), ktopre
najpierw gotuje sie przez chwile w rosole, a potem je sie z roznymi sosami
(najlepszy jest sos z orzeszkow ziemnych)
- Pau – chinski deser. To wyglada jak kluska na parze. Polecam z
orzeszkami ziemnymi. Dostepne takze z miesem.
- Chinskie paczki – z sezamem. Nie latwo je spotkac
- Satey – szczegolnie w wersji malajskiej – male szaszlyczki z kurczaka
lub wolowiny marynowane na slodko + sos z peanuts. Koniecznie sprobowac! To
najbardziej malajska potrawa
- Napoje – polecam teh o ice limo (herbata z limonka I lodem), limo ice
(sok z limonki), teh ice (herbata z mlekiem I cukrem), teh o ice (herbata z
cukrem, ale bez mleka. “O” znaczy bez mleka); soki owocowe robione na miejscu,
bali ice (napoj zbozowy),
- Dla odwaznych – rojak – salatka owocowa (mango, ananas, guawa) z sosem
z krewetek. Strasznie smierdzi, ale lokalni to kochaja

Jesli macie jakies pytania to chetnie odpowiem.
W okolicach swiat postaram sie dac namiar na stronke internetowa ze zdjeciami
oraz poradami z mojego pobytu w malezji (bedzie tez relacja I zdjecia z wakacji
w tajlandii I kambodzy)
Pozdrawiam
magda

linn_linn napisała:
> To sa tylko przyklady. Mozesz wybrac cos innego. Nie bardzo wiem, czego
> oczekujesz, co lubisz. Zwykle jest tak, ze to co lubimy, doprowadzilo nas
> wczesniej do nadwagi.
O dokładnie !
Lubię mięso (tj. wieprzowinę), najchętniej smażone, w ogóle lubię rzeczy smażone
np. frytki, sałatki z tłustymi sosami lub dodatkiem sera, słodycze, słone
przekąski (chipsy, popcorn), orzechy i pistacje, oliwki, pikantne dodatki
(ketchup, majonez, musztarda), kawę i czarną herbatę, napoje gazowane, w
odpowiedniej ilości dobry alkohol. Jedzenie nie musi być specjalnie
wyrafinowane, ale musi być smaczne (raczej pyzy niż sushi).

> A co tak naprawde jesz teraz? Moze podaj przykład z jednego dnia.
Proszę bardzo (to jest dzień kiedy mi się udało odchudzać) - pięć posiłków
1. śniadanie - dwie małe kanapki z wędliną lub serem, ogórek kiszony
2 i 3 w pracy - serek wiejski, kanapka, jabłko,
4. obiad - mięso z warzywami albo jakaś mrożonka, czasem gyros (bez bułki) na
mieście
5. kolacja - duża sałatka caprese

> Zly dzien czy zly moment musisz przewidziec: bedzie niejeden. Takie jest zycie.
> Na zly moment przygotuj sobie np. pokrojone warzywa do pogryzania. Trzymaj je w
> lodowce. Musisz tez miec cos takiego w pracy.
Co mi to da ? Mój zły dzień nie polega na tym, że jestem tak strasznie głodna,
że jem cokolwiek, tylko, że mam straszną ochotę na coś dobrego - tj cały czas
mam taką ochotę, ale jak mi źle to nie udaje mi się jej opanować. Potrafię
najpierw zjeść sensowny umiarkowanie odchudzający obiad, a potem z łakomstwa np.
cukier puder czy wiórki kokosowe.

> Wyciągnij z albumu zdjecia, na ktorych jestes szczupla. Umiesc w widocznym
miejscu.
Nie mam zdjęć, na których jestem szczupła. Mam zdjęcia jako chude dziecko,
pulchna nastolatka i gruba dwudziestoparolatka.

Droga linn_linn - strasznie Ci dziękuję za zainteresowanie moim (ciężkim)
przypadkiem.

makaron po chinsku
Temat rzeka.
To wlasnie Chinczycy wynalezli makaron.
A potem jak wszyscy Chinczycy wiedza ten zlodziej Marco Polo po prostu ukradl
im idee i tak makaron trafil do Wloch i Europy.
W wielu czesciach Chin Makaron jest podstawa wyzywienia, jako, ze kraj duzy i
urozmaicony makaronow, przepisow i metod przyzadzania setki.

Pare ciekawszych:
Ma Yu Shang Shu czyli "mrowki wchodzace na drzewo"
Makaron ryzowy (vermicelli) taki przezroczysty.
2 peczki makaronu namoczyc w cieplej wodzie przez jakies 15 minut az zmieknie.
W patelni/woku/garnku rozgrzac olej.
Wrzucic lyzke posiekanego imbiru, lyzke posiekanego czosnku, siekana chili wg
gustu podsmazyc 2 minuty,
Wrzucic dwie, trzy lyzki mielonej wieprzowiny (lub mielonego/posiekanego
boczku, kielbasy)
Posmazyc pare minut,
Wrzucic lyzke siekanych chinskich pikli (lub ogorkow kiszonych w braku pilki),
lyzke siekanego szczypiorku pomieszac minute.
Wrzucic odsaczony makaron, dodac lyzke sosu sojowego, sol wg gustu, smazyc pare
minut caly czas mieszajac i dodajac po troszke wody.
Gotowe.

Makaron w zupce.
Typowe danie sniadaniowe.
Zwykle uzywa sie makaronu bez jajecznego, ale ten z jajkami tez jest oki.
Makaron ugotowac w wodzie na miekko, odsaczyc.
W woku rozgrzac lyzke oleju.
Wrzucic po lyzce posiekanych: imbiru, czosnku, pikli, chili i pol lyzki
fermented black beans.
Posmazyc minute.
Wrzucic dwie lyzki pokrojonego w paski juz ugotowanego miesa (cokolwiek jest
pod reka).
Posmazyc chwilke, posolic i zalac woda (lub bulionem).
Po zagotowaniu dodac sol, ciut vegety/bulionu w proszku.
Wrzucic makaron, poczekac az sie woda zagotuje.
Wrzucic duza garsc pocietych w paski warzyw lisciastych (tu jest akurat wielki
ich wybor, z dostepnych gdzie indziej moze byc: liscie salaty, liscie kapusty
pekinskiej, pociety bok choi itd) i lyzke posiekanej swiezej kolendry.
Zagotowac, zdjac z ognia i dodac kilka kropli oleju sezamowego.

Sałatka z buraków i zielonych pomidorów
Składniki:

3 zielone pomidory
3 buraczki
3 ząbki czosnku
1 duża cebula
1/4 szklanki oliwy z oliwek
2 łyżki czerwonego wina
2 łyżki octu estragonowego
1 łyżeczka świeżego cząbru
sól i pieprz do smaku

Wykonanie:

Buraki i pomidory umyć i osuszyć. Sparzyć zielone pomidory i zdjąć z nich
skórkę, a następnie pokroić każdego pomidora na 8 cząstek.
Buraczki obrać i pokroić w półplasterki grubości pól centymetra.
Pokroić cieniutko cebulę i czosnek. Do oliwy wlać wino i ocet estragonowy,
dodać pokrojony cząber, sól i pieprz oraz cebulę i czosnek. Wszystko wymieszać,
dołożyć buraczki i pomidory i marynować w lodówce przez dwa dni. Podawać
schłodzone lub ogrzane zaraz przed podaniem.
***
Konfitura z zielonych pomidorów

Zupełnie zielone pomidory przekroić na połowę, wyjąć pestki, zalać zaraz zimną
wodą, zagotować raz na wolnym ogniu. Dobrze osączyć z wody na sicie lub
serwecie. Na 1 funt pomidorów bierze się 1 1/2 funta cukru, i robi się z połowy
tego cukru gęsty syrop, dodaje jedna cytrynę bez pestek i bez skórki w talarki
pokrojoną i gotuje tak razem z tym syropem, po czym zalewa się pomidory na całą
dobę. Na drugi dzień postawić to na ogień, wsypać druga połowę cukru miałkiego
i smażyć tak długo, aż syrop zgęstnieje jak zwykle do konfitur.
kuchniadomowa.webpark.pl/przetworyzielonepomidory.htm***
Tursija z nadziewanych kambi (papryczki w kształcie pomidorów)

Składniki: 6 kg kambi, 2 kg małych zielonych pomidorków, 1/2 kg małych
papryczek, 1/2 kg marchewki, 2 kalafiory, 1 i 1/2 litra octu winnego, szklanka
cukru, szklanka soli, 4 liście laurowe, 10 - 12 ziaren pieprzu, 3 - 4 ziarna
ziela angielskiego

Oczyszczamy kambi z nasienia tak by pozostały w całości. Do każdej kamby
wkładamy po dwa małe zielone pomidorki (nakłute widelcem), po jednej małej
oczyszczonej papryczce, 3 krążki marchewki i różyczkę kalafiora. Kambi układamy
w dużych (najlepiej trzy lub pięciolitrowych) słoikach. Przygotowujemy zalewę z
półtora litra wody, octu, cukru, soli, liści laurowych, pieprzu i ziela
angielskiego.. Gotujemy zalewę, zostawiamy by ostygła i wlewamy do słoików. Po
czterech dniach wylewamy marynatę z tursiji i z powrotem ją wlewamy. Powtarzamy
operację potem jeszcze trzy razy co dwa dni. Zalewa powinna zawsze pokrywać
warzywa.

www.bulgaricus.com/kuc_prz_05.phppozdrawiam

zaczelam sie zastanawiac
nad ta "oszczednoscia czasu i brudnych naczyn" w kuchni dzieki uzyciu robotu
kohersena, czy innego thermomixu z ktorego kohersen ewidentnie sciagna. oto moj
pelen jadlospis na 2 dni, niech mi jakis "zachwycony" tym daj boze zdrowie
"porsche" kuchennych utensylii powie W KTORYM MIEJSCU zaoszczedze czas:
- na sniadanie pijam kawe z ubitym mlekiem, czyli latte macchiato - robi je za
mnie maszyna zwana ekspresem cisnieniowym do kawy z dysza do spieniania mleka
- chleb, jesli w ogole jem, bo jem rzadko kupuje. i to wylacznie taki pieczony
w piecu opalanym drzewem, jezdze po niego specjalnie na drugi koniec miasta do
bio-piekarni. zadne inne mi nie smakuja. jak rozumiem kohersen ma funkcje pieca
opalanego drewnem? ;)
- marmolad i wedlin praktycznie nie jadam
- dzisiaj na obiad mialam wytrawna zupe cytrynowa na bazie rosolu. warzywa i
mieso nan podpieklam w piekarniku, cebule przypalilam. jak rozumiem kohersen tez
ma funkcje przypalania cebuli? ;) zupa byla z ryzem: miska, filizanka ryzu, dwie
wody, szczypta soli, przykrywamy. mikrofala 5 min na caly gwizdek, 15 min na
rozmrazaniu. serwujemy w misce.
- na kolacje bedzie panierowany wiedenski sznycel cielecy smazony w glebokim
tluszczu (jak rozumiem, kohersen zastepuje patelnie do glebokiego smazenia?) i
salata z dressingiem. dressing: pusty sloik, olej , ocet, sol, musztarda,
cukier, ziola. wstrzasnac 5 sek, wylac na salate, zamieszac. sloik do zmywarki
- jutro bedzie zupa z pieczonej papryki, ktora trzymam pod grillem az zczernieje
(tu na pewno przyda sie kohersen). miksuje gotowa stojaca na blacie zyrafa.
zdjecie zabrudzonej koncowki i staranne oplukanie jej pod kranem - 10 sekund
- na drugie bedzie sledz w smietanie (cebula, jablko i ogorek potraktowana
malakserem stojacym na blacie w 5 sekund, innaczej wyjdzie miazga. czyszczenie
pod biezaca woda drugie tyle, niech bedzie i 10 sekund) i ziemniaki na parze
(garnek, troche wody, sitko, ziemniaki, pokrywka). jak rozumiem kohersen ugotuje
mi je w 5 min? ;)
- wieczorem pieke ciasto, bo musze na piatek przyniesc do biura. jogurt, maka,
cukier, olej, jajka itp. wszystko mieszam w jednej misce najzwyklejsza lyzka. z
miski do formy i do pieca.
nie sadze, abym jadla innaczej, niz reszta spoleczenstwa, wiec jeszcze raz
pytam, gdzie tu jakakolwiek oszczednosc czegokolwiek?! czasu? brudnych naczyn?
wielka chala, prosze panstwa.
kto nie lubi i nie potrafi gotowac, nie zmieni sie przez kupno urzadzenia. kto
potrafi, widzi, ze kompletnie niepotrzebne.
p.s. dwie osoby z rodziny kupily thermomix. zadna nie uzywa. wcale.

Ja miałam wesele Pod Dębami
Jedzenie - wyśmienite, bardzo ładnie ozdobione, po prostu pyszne,
nie było problemów ze np. warzywa już sa zimne a dochodzi dopiero
mięsko - z czym sie spotkałam na innych weselach
Miałam chyba zestaw 2 ale dokonaliśmy małych zmian - była dodatkowo
sałatka ze świeżych warzyw, oraz owoce i zmienialiśmy kiełbbasy
parówkowe ze śniadania na szaszłyki
Absolutnie nie trzeba się trzymać sztywno proponowanych menu -
mozecie tam mieszać do woli
Ciasto również było zamawiane przez restaurację - tort mieliśmy 4
piętrowy w 4 smakach i masę innych ciastek - wszystko jak chcieliśmy
leciutkie bez kremów maślanych ))
Furorę zrobił prosiak pieczony - zniknął w trzy sekundy.
Kawa i herbata bez ograniczeń oczywiście
Obsługa - kompletnie nie rzucała się w oczy, herbata była po 5
minutach jak sobie zamówiłam, talerze sprzątane były szybko i
sprawnie
Kelnerki ślicznie ustawiły nam kieliszki od szampana w seduszko na
początku ))
Do tego poszły nam bardzo na rękę - dzień przed ślubem zawoziliśmy
do restauracji kwiatki dla rodziców a 3 h później jechali tam nasi
ojcowie z alkoholem - dziewczyny tak sprawnie i genialnie podeszły
do sprawy ze tatuśkowie nic nie zauważyli )))
Po weselu jedzenie było prawie w ciągu 10 minut zapakowane przez
nich - nie potrzebowałam zadnych pojemników
Wszystkie otwarte i nieotwarte butelki alkoholi i soki zostały
oddane (moja mama zażyczyła sobie zeby zobaczyć puste i je
policzyła - wiem ze żenada trochę - ale nic nie brakowało)
Jeśli będziesz miała jakieś pytania to jestem do dyspozycji
W sygnaturce są moje zdjęcie i tam możesz tez obejrzeć wystrój ,
widać ładnie tort

Salata
Nie spodziewaj sie zbyt wiele. Ja juz 10 razy zwracalam uwage na zdechle liscie
salaty i zwiedniete glowki w najlepszym markecie angielskim Waitrose.
Postanowilam walczyc o jakosc, chocby miala to byc walka z wiatrakami. Anglicy
to kraj rolniczy. MAja doskonale warzywa i owoce, wiec niech sklepikarze nie
psuja tego co wyprodukuje rolnik.
A robie to tak - stoje przy salacie i wybieram - przy tym glosno komentuje do
innych zainteresowanych - o pani popatrzy jakie brzydkie, stare i zwiedle. Jak
Waitrose moze cos takeigo wystawic do sprzedarzy, przeciez Anglicy podrozuja po
swiecie i nikt takiej podrzednej salty nie kupi za te pieniadze. Wtedy tez
prosze o kontakt z odpowiedzialnym za dzial. A znaja juz mnie wiec najczesciej
zaczynam - ostatnio pan obiecal, ze sytuacja sie juz nie powtorzy i co??????
Jestem straszna, a ze maz z kraju salaty i wysokiej jakosci jedzenia, wiec
walczymy o to by i w Anglii jakosc stawiana byla na pierwszym miejscu. A za te
pieniadze chyba moge wymagac. I glownie z powodu, ze kraj ten ma doskonale
warzywa, owoce, ma dobre mieso, ryby, sery, produkty mleczne.
Mam duzo czasu, nie pracuje, wiec bede powtarzac akcje z salata, az sie naucza.
Lub przyczepia moje zdjecie przed sklepem i powiedza - tej pani nie
obslugujemy
Mam tez kawalek wlasnego ogrodka,wiec ziola i salaty ciut mam. Nie jast to cos
o czym marze, bo jak sie czlowiek przeprowadza raz w roku, to taka troche
syzyfowa praca.
W Londynie jezdzilam po salate na Borough Market, cos ponad funta za jedna
glowke placilam.
Teraz poza Londynem na targu farmerow raz na dwa tygodnie moge kupic glowke
salaty za 50 - 60 centow. Ale ja potrzebuje "zielonego" duzo, bo przed kazda
kolacja jemy miske zieleniny.
I powiem, ze po przeprowadzce na wies poprawilo nam sie jesli chodzi o warzywa
i owoce. Jerzyny zrywam za darmo, obok w lesie. A cala reszta jest tansza i
kupowac moge od rolnikow.
A Waitrose nie popuszcze!
Slata - mieszanka w torebkach jest, i jest to - mieszanka odpadow jak na moje.
Nawet jesli nazywa sie z francuskiego. Jedno czego nie kiepszcza to rukola, bo
z tego trudno wrzucic do torebki tylko lodyge.

hmm, nic na to nie poradzę, ze lepiej czuję się będąc na diecie takiej jak
rozdzielna czy plaż pd, lepiej wyglądam i nie jestem głodna.. NO i jest dużo
opracowań o dobrym wpływie na ludzki organizm ryb czy brokułów..

Ja nie znoszę zup (z wyjatkiem czerwonego barszczu wigilijnego z kiszonki..),
lubię nasze rodzime warzywa - żadna dieta ich nie ogranicza. Kasze tez są dobre
(w rozdzielnej również! Tylko rozdziela się jedzenie kaszy od jedzenia ryby,
mięsa, sera). Ale nie można jeść tej kaszy 3-5 razy dziennie (tzn mozna, ale to
już mija się z celem ;-) )
Dieta, o której piszecie wyżej dr.P. jest bardzo podobna do rozdzielnej (w
rozdzielnej nie popija się jedzenia, nie je tak słodkich rzeczy jak nutella w
ilościach codziennych, częściej jest dozwolony chudy twaróg i w innych
mieszankach, ograniczone niektóre słodkie warzywa jak buraki, marchew,
ziemniaki) z wyjątkiem ograniczenia do 3 posiłków - w rozdzielnej tych posiłków
może być więcej, ale muszą być zachowane min. 2godzinne przerwy pomiędzy
białkowymi a węglowodanowymi.

rady odnośnie oszczędzania wyobrażałam sobie raczej tak:
nie kupuj mintaja, bo zamrożona woda jest bardzo ciężka, weź lepiej mirunę z
czarną skórą, która łatwo zdjąć (cenowo wychodza więc podobnie mimo ze ta druga
jest droższa w sklepie)

jestem pewna, ze podobne rzeczy da się powiedzieć i o innych produktach -
bananach (niedojrzałe są cięższe), tani ser żółty?

o cenach warzyw przed zwijaniem targu była bardzo cenna informacja - właśnie
sprawdziłam - a ja głupia chodziłam na ten targ przed południem, zamiast
poczekać na samochód i tragarza:-)

przetwory i mrozonki to też cenna rzecz - ale o ile te pierwsze w moim wykonaniu
wychodzą ok, to mrożenie zupełnie mi nie idzie.. Moje zamrożone truskawki mają
jakiś wodnisty posmak, zapachy mi przełażą (mimo pudełek lub podwójnych worków),
a zamrażanie brokuła kończy się kaszką brokułową ;-)

A moze macie jakies ciekawe przepisy umożliwiające najedzenie się wg niepolskich
zwyczajów - czyli bez zawiesistych zup, ziemniaków, chleba, klusek i gęstych
sosów? Np pomidory z tuńczykiem, sałatą i sosem ziołowo-jogurtowo-twarogowym -
pycha ;-)

Nasze dania akademikowe:

1. Kupujesz cebulę, pierś z kurczaka i kaszę gryczaną. Cebulę w kostkę i na patelnię. Cycek z kurczaka w kostkę, doprawić i na patelnię. Worek kaszy gryczanej do gara i ugotować. Po ugotowania/usmażeniu wszystko - razem wymieszać i już. Wiem, że o gustach się nie dyskutuje, ale MNIAM - do tej pory to wcinam, a to już 3 lata jak się z akademca wyprowadziłam.

2. Sałatka wersja nr 1 (skomplikowana): kupić ryż, tuńczyk duże kawałki w sosie własnym, majonez i puszka kukurydzy. Ryż ugotować. Tuńczyka odcedzić. Ryż, tuńczyk i pół puszki kukurydzy wrzucić do miski, dodać 2-3 łyżki majonezu, sól, pieprz. Wymieszać i już.
Wersja nr 2 (nieskomplikowana): zastąpić ryż czerwoną fasolą z puszki. Wtedy NIC nie trzeba gotować :)

3. Pasta do kanapek. Kupić: 3-4 jajka, puszkę tuńczyka duże kawałki w sosie własnym, majonez, kawałek żółtego sera (najlepiej łagodny ser typu salami). Jajka ugotować na twardo. Jajka, ser zetrzeć na tarce. Dodać odcedzonego tuńczyka. Doprawić solą i pieprzem. Wymieszać i dodać majonezu aż do uzyskania kleistej konstytencji.

4. Ukochane "Warzywa na patelnię", dla uzyskania obiadu na dwa dni, robiłam dodając podsmażane kawałki piersi z kurczaka i worek ryżu. Porcja jak dla fińskiego drwala :)

5. Potrzebne: makaron świderki, biały ser, cebula + ewentualnie boczek. Świderki ugotować i odcedzić. Cebule i boczek w kostkę i na patelnie. Po usmażeniu dodać do makaronu i posypać białym serem.

6. Danie lekkie i bezmięsne. Kupić cukinię, 2 jajka i bułkę tartą. Cukinię umyć dokładnie, pokroić w grube plastry. Doprawić pieprzem i solą. Obtoczyć w jajku i bułce i na patelnie aż się zarumienią i zmiekną. Dla wraźliwych: po zdjęciu z patelni odsączyć z tłuszczu na papierowych ręcznikach.

Tyle pamiętam - jak sobie coś przypomne to dopiszę. Jeśli jakiś przepis się powtórzył to przepraszam, ale nie chciało mi się czytać wszystkich wpisów. Tym bardziej, że większość dotyczyła zasad pisowni a nie kuchni studenckiej...

> To wyrażaj myśli jakoś bardziej precyzyjnie, bo z tego co piszesz, to można
> wnioskować, że po prostu proponujesz dietę MŻ w wydaniu ciężkiej, polskiej
> kuchni tradycyjnej.Może po prostu zdejmij klapki z oczu, a potem chociaż
spróbuj zrozumieć, co czytasz.

Chyba przyznasz, ż
> e
> jest to dieta dość daleka od normalności.
>To nie jest dieta, tylko marnowanie czasu na nią z efektem jojo w niedalekiej
przyszłości. Ale co kto lubi.

> Idea, żeby kupić coś co prawda tanio, ale dodać do tego własną pracę w postaci
> babrania się z kurzymi zwłokami i połowę wyrzucić, jest dość daleka od mojej
> idei oszczędzania, soraski.
To nie narzekaj, kotku, że piersi kosztują cię prawie trzy razy więcej niż inne
części. Twój wybór, ponosisz konsekwencje. Jedni wyrzucą połowę (cokolwiek to u
ciebie znaczy), inni tylko część, czyli skórę i kości.

>
> Istotnie, taki okres od grudnia do marca to w Polsce istna obfitość warzyw
> sezonowych. Kiełki z oziminy?
I kilka innych warzyw, które wykopuje się na jesieni i z powodzeniem przechowuje
do kwietnia, maja. Mogą być i kiełki, niekoniecznie z oziminy;p

> No to wymień te liczne warzywa sezonowe, dostępne w polskim klimacie tanio w
> różnych porach roku. Czekam z niecierpliwością przebierając nogami.
Proszę bardzo, zimą bez problemu i tanio w porównaniu ze sprowadzonymi
pomidorami i sałatą (bo to dla ciebie są zdrowe warzywa...) kupisz: wyśmianą
kapustę (kiszoną, białą, czerwoną, włoska, brukselkę), kalafior, brokuły,
szpinak (te 3 z mrożonek), kalarepę, cebulę, czosnek, por, buraki, pietruszkę,
seler, rzepę, strączkowe (fasole, bób, groch, ciecierzyca, soczewica i
importowana soja). Mało? Zawsze można jeść pomidory z sałatą - dieta
superurozmaicona. Tak, wiem, tego nie lubisz, tamto ci nie smakuje.
Z drugiej strony, co kupujesz poza sezonem oprócz pomidorów, bakłażanów i sałat?
O sezonie wiosenno-letnim też mam pisać?

> Nie uważam tego za przepłacanie, po prostu przyjmuję do wiadomości, że zdrowe
> odżywianie kosztuje więcej niż schabowy+kapusta+ziemniaki z toną tłuszczu.
Taki pomidorek i sałata sprowadzone z Hiszpanii to samo zdrowie. ROTFL.
Widziałaś kiedyś, jak wygląda uprawa warzyw w słonecznej Hiszpanii?
Niezapomniany widok. No, ale to samo zdrowie;p

> Dopóki mnie stać, nie widzę problemu.
I dlatego narzekasz? Zdecyduj się. Albo przepłacasz, nie kupując warzyw
sezonowych, tylko pomidory i sałatę zimą, i twoim zdaniem jest to zdrowe, albo
przerzucasz się na warzywa sezonowe; albo wreszcie żresz cepeliny, ale efekty
był omówiony wyżej. Znów masz ciastko albo jesz ciastko.

> Może po prostu zdejmij klapki z oczu, a potem chociaż
> spróbuj zrozumieć, co czytasz.

Może naucz się cytować jak człowiek, bo jeszcze ludzie pomyślą, że
to ja bzdury piszę.

>To nie jest dieta, tylko marnowanie czasu na nią z efektem jojo w
> niedalekiej przyszłości. Ale co kto lubi.

Nie jestem w stanie schudnąć na żadnej innej. Brak efektu jojo
zapewnia mi własne wydanie diety MŻ na co dzień, czyli zasadniczo
dieta śródziemnomorska. Bez ziemniaków i pieczywa. I zdziwiłabyś
się, ale osób, które tak mają, jest mnóstwo.

> To nie narzekaj, kotku, że piersi kosztują cię prawie trzy razy
> więcej niż inne części.

Nie narzekam, stać mnie. Po prostu stwierdzam, że obiektywnie nie
jest to tanie.

> kapustę (kiszoną, białą, czerwoną, włoska, brukselkę),

Nie przepadam.

> kalafior, brokuły, szpinak (te 3 z mrożonek),

Pisałam, że są i jadam. (Czytanie ze zrozumieniem się kłania.)

> kalarepę, cebulę, czosnek, por,

Dodatki. Trudno z nich zrobić podstawę dania, jak to można zrobić z
bakłażanem.

> buraki,

Nalezy unikać ze względu na dużą zawartość cukru.

> pietruszkę, seler,

Dodatki.

> rzepę,

Fuj. Może jeszcze brukiew pastewną?

> strączkowe (fasole, bób, groch, ciecierzyca, soczewica i
> importowana soja).

Kaloryczne. Owszem, można, ale jako dodatek. Trochę do sałatki. No,
owszem, cała fasola w strąkach może być.

> Zawsze można jeść pomidory z sałatą - dieta
> superurozmaicona

Ja lubię - po wrzuceniu do tego tuńczyka albo innej ryby lub
kurczaka robi się z tego całkiem fajne danie. Poza tym, jak
wspominałam, lubię kuchnię śródziemnomorską, więc podstawa dań to
raczej bakłażany, cukinie, papryka.

> Z drugiej strony, co kupujesz poza sezonem oprócz pomidorów,
>bakłażanów i sałat?

Pisałam. Do lektury wróć.

> Widziałaś kiedyś, jak wygląda uprawa warzyw w słonecznej Hiszpanii?

U nas też nie wygląda już inaczej, nie łudzę się.

> I dlatego narzekasz? Zdecyduj się.

Nie narzekam - jadam to, co lubię, jest to zdrowa dieta i na to mnie
stać. Nad masą ciała jakoś też udaje mi się zapanować. Natomiast
obiektywnie stwierdzam, że to nie jest tanie.

BTW, czekamy z niecierpliwością na te tanie przepisy dla
odchudzających się, bo jak dotąd widzę sporo walenia w klawiaturę i
zero konkretów - nie pojawił się ani jeden.

No, dalej, pokaż, co potrafisz, nie bądź cienki bolek.

A to znalazłam w necie:

BURAK

1. Ma gruby brzuszek i ogonek mały.
Będzie z niego pewnie barszczyk
doskonały.
2. Czegoś wstydzi się szalenie, a więc chowa
się pod ziemię. I już taka w nim natura, że
czerwony jest jak ...... .
3. Czy już kiedyś słyszeliście, aby "raki"
miały liście? Znam ja jeden przykład taki-
"raki" z liściami, to buraki.

CEBULA

1. Taka jest z natury wścibska, że nam z oczu
łzy wyciska.
2. Jakie warzywo, chociaż niewielkie,
wyciśnie z oczu słoną kropelkę? Więc gdy
je pokroić się chce, to chronić trzeba oczy
swe.
3. Sto sukienek noszą wszędzie, gdy je
zdejmą, płakać będziesz!
4. Gdy ją obieramy, łezki ocieramy.
5. Co to za pękata pani- sukienki szeleszczą
na niej. Kto z sukienek ją rozdziewa, to
potokiem łzy wylewa.
6. Pączek otula bała koszula, jedna, druga,
trzecia... . Złocistą zdjąłem z wierzchu,
płakałem do zmierzchu

DYNIA

Dumna z powodu złocistego brzuszka,
pyszni się na zagonku w twoim
warzywniku. Z niej niegdyś wyczarowano
dla Kopciuszka złotą karetę ciągniętą przez
konika.

KAPUSTA

1. Okrągła głowa zielona z soczystych liści
złożona.
2. Jak się zwie ta główka? Będzie z niej
surówka.
3. Rośnie na grządce głowa przy główce.
Znajdziesz ją w zupie albo w surówce.

MARCHEW

Dobra gotowana, dobra i surowa. Choć nie
pomarańcza lecz pomarańczowa. Kiedy za
zielony pochwycisz warkoczyk i
pociągniesz mocno, wnet z ziemi wyskoczy.

GROCH

W zielonych łódeczkach- piłeczki
malutkie. Nocą nimi na zagonku gra
skrzat z krasnoludkiem.

OGÓREK

Latem w ogrodzie wyrósł zielony, a zimą
w beczce leży kiszony.

PIETRUSZKA

Każdy z was odgadnie łatwo tą zagadkę,
ma bielutki korzeń i zieloną natkę.

SAŁATA

Różne na świecie istnieją "łaty" : żółte,
czerwone lub łaty w kraty. Lecz nie ma na
pewno smaczniejszej "łaty", niźli zielony
listek .... .

Prawie rok temu miałam ten sam problem
Wczoraj usiłowałam ugotować 1 pęczek, ale robiłam to w ostatniej chwili
i oczywiscie zapomniałam o zdjeciu skórki ( co w cale nie jest łatwe), gotowały
się 2 h i były łykowate. Wzięłam je więc na sitko i przecierałam....wyszła
szklanka wodnistego przecieru, dziś spróbuję zrobić z tego zupkę dla jednej
osoby. Nie mam szczęścia do pichcenia tego warzywa, a tak lubię szparagi

Re: Wątek ekspresowy..... )))
Autor: yoanna ☺
Data: 08.06.05, 00:05
zarchiwizowany

Taa...Natlo droga
szparagi wymagają troski i uwagi
a jeśli je gotujesz bez serca
nie dadzą wbić w siebie widelca ))))

i to by było na tyle...

A powazniej poniżej...

Składniki:
4 porcje:
- 1 kg szparagów
- 10 łyżeczek masła
- 1 łyżka tartej bułki
- cukier, sól

Wykonanie:
Na początku przygotuj szparagi - obierz je, odłam zdrewniałe części i zwiąż w
pęczki. Opłucz zimną wodą. Gotuj w osolonej wodzie z dodatkiem cukru 20-30
minut. Gdy widelec będzie łatwo wchodził w koniec szparaga, wyjmij wszystkie i
dokładnie osącz. Szparagi ułóż na dwóch końcach półmiska główkami do środka.
Oblej masłem ze zrumienioną tartą bułką, a pozostałe masło podaj osobno w
sosjerce. Gotowane szparagi mogą być odrębnym daniem lub dodatkiem do gotowanego
mięsa lub ryby. Ugotowane szparagi możesz polać gorącym sosem holenderskim,
cytrynowym, beszamelowym czy serowym. Pamiętaj, aby część sosu podać oddzielnie
w sosjerce. Szparagi możesz również podawać na zimno z sosami: musztardowym,
tatarskim, majonezowym, winegret, remoulade. Ostudzone szparagi pokrój wówczas
na małe kawałki, dopraw solą, pieprzem, cukrem i podawaj mocno oziębione w
pucharkach lub na liściach sałaty.

Smooooocznego )

info marzec 2006
Miałam przyjemność być gościem tego hotelu z mężem od 6 do 12 marca 2006.
Byliśmy jedynymi Polakami, głownie Rosjanie, Ukraińcy itd., także Niemcy, trochę
Włochów, poznaliśmy też Anglików, jednych Francuzów.
Hotel raczej dla starszych i emerytów, mało w nim młodzieży i dzieci.
Jest to ostatni hotel w Hurghadzie, do centrum jeżdżą busy- zwykle z przesiadką,
taxi, jest też buz hotelowy o stałych porach-11LE za osobe-info w recepcji.
Hotel należy do sieci Rotana.

Hotel jest bardzo ładni utrzymany, rozległy, walizki zawiózł nam boy meleksem.
Mieliśmy pokój najdalej od hallu, ale za to z widokiem na morze i łóżkiem
małżeńskim. W pokoju był mini salonik-kanapa, fotel, stolik i nowym TV-była
polska telewizja, dużo kanałów, wyjście na taras(krzesła, stolik i wyjście na
zewnątrz). Dalej przechodziło się do aneksu kuchennego-zlew i lodówka(stara, ale
chłodziła)
Łazienka czysta, ręczniki tez, prane często i wymieniane. Minusem był mały
prysznic i badziewna zasłonka prysznicowa-nic nie chroniła, woda była wszędzie!
Ciepła woda na bojler-mogło nie wystarczyć czasami.
Sypialnia osobna, z wygodnym łożem, czysta pościel, toaletka z lustrem, szafa,
stoliki nocne, radio-nie działało. W każdym pokoju własny sejf.

Lobby bardzo ładne, hotel dobrze utrzymany w głównej części, część pokoi
odnowiona, ale bar na plaży już nie…kilka sklepików z pamiątkami, dyskoteka,
Heath-club, namiot animacyjny. W lobby bar, telefon, kantor (czynny godzinę rano
i godzinę wieczorem), Internet, jubiler.
Na ternie też plac zabaw dla dzieci, kort tenisowy-właśnie go remontowano.
Niedaleko basenu możliwość wykupienia quadów.
Plaża czysta, sprzątana regularnie, codziennie czyste ręczniki plażowe. Jest
część z molem dla snurkujacych, rafa jest spora, ale zniszczona, zdeptana,
głównie przez Rosjan… na plaży parasole, wiatrochrony i domki, w których można
się schować. Jest część plaży z dnem kamienistym, ale i z piaszczystym. Obok
plaży szkoła nurkowania, windsurfingu, kitesurfingu, można wykupić wycieczki na
Giftun, masaże (płatne). Obok możliwość przejażdżki na wielbłądzie czy koniu. Na
plaży animacje dla dorosłych -program wisi w lobby. Moim zdaniem trochę słabe,
może dlatego, ze nie było sezonu?? no i po rosyjsku, co mnie dobijało! Jest też
bar-nie korzystałam.
2 baseny-wykąpałam się raz, bo woda była zimna, przy basenie bar-można siedzieć
w wodzie i popijać drinki.

Restauracja bardzo ładna, woda płatna 8LE duża butla (dobra woda), Stella 22 LE-
płatne na rachunki „na pokój” regulowane w recepcji. Jedzenie bardzo dobre, choć
lepsze jadałam w innych hotelach. Na śniadanie omlet stadion, jajka, płatki,
jogurt, mleko, sałatka owocowa, kiełbaski, jakiś ryż czy kasza,k warzywa, bułki,
ser żółty i biały, „mortadela”- czyli ich wędlina, chałwa. Kawę i herbatę
nalewają kelnerzy, uwijają się sprawnie, bardzo miła obsługa, czysto. Jak dla
mnie trochę monotonnie, ale oczywiście można się najeść.
Obiadokolacja- zawsze 2 zupy, pasta stadion, zawsze drób- kurczak, kaczka lub
gołębie, czasem ryba, wołowina, warzywa zapiekane saute, do tego kasze lub
ziemniaki. Jedna część z pieczywem-ale nie za smacznym, poza macą. Druga część z
warzywami pokrojonymi surowymi oraz sosami, trzecia z gotowymi sałatkami.
Czwarta z owcami-słaby wybór- zawsze guawy, ale twarde, figi, pomarańcze-pyszne!
Piąta część ze słodkościami-pyszne! Zdecydowanie wygrywają. Zawsze 2 rodzaje
puddingów, ciasteczka, sezamki, torciki, balkawa. W piątki jedzenie typowo
„egipskie”.
Hotel ma tylko HB, brak All.
Obsługa bardzo miła, uczciwa, nic nie ginie.

Codziennie ok. 22 część animacyjna-występ egipskich zespołów folklorystycznych,
taniec brzucha, dyskoteki, karaoke.
Ogólnie bardzo przyjemnie, my spędziliśmy tam bardzo miło podróż poślubną.
Zdjęcia z linka oddają rzeczywistość
www.rotana.com/aspx/Hotel.aspx?HotelId=21
w razie pytań proszę o maila na gazetowego.

przepisy...
Śniadanie (do wyboru):
- 2 łyżki płatków zbożowych z łyżką otrębów owsianych, orzechów, siemienia
lnianego lub sezamu, wymieszane ze 150 g jogurtu naturalnego, do tego 100 g
czarnych porzeczek lub mandarynka albo banan - bułka pełnoziarnista z 50 g
twarożku granulowanego, posypanego kiełkami pszenicy, łyżeczką sezamu i
łyżeczką pestek słonecznika

Przegryzki (do wyboru):
- płatek sezamka - orzechy, pestki dyni lub słonecznika (po łyżeczce) - 150 g
(plaster) melona, dwa plasterki awokado, grejpfrut, 2-3 mandarynki lub śliwki,
1/2 szklanki porzeczek albo agrestu - łyżka pasty tahiny (z cieciorki, miazgi
sezamowej, czosnku i cytryny)

1 dzień:

Obiad: szpinak z jajkiem. 0,5 kg mrożonego szpinaku, jajko, 3 orzechy włoskie,
łyżka rokpola, łyżka oliwy z oliwek, parę liści sałaty, ząbek czosnku, sól
jodowana. Odparować wodę ze szpinaku, wymieszać go z serem i rozdrobnionymi
orzechami oraz roztartym czosnkiem; na oliwie usmażyć jajko; na talerzu ułożyć
liście sałaty, szpinak i jajko sadzone.
Kolacja: sałatka ziemniaczana. 2 ugotowane ziemniaki, 1 strąk czerwonej
papryki, korniszon, 50 g gotowanej piersi kurczaka, cebula, łyżka oleju z
wiesiołka (do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością), sól jodowana,
przyprawy, sok z cytryny, pestki słonecznika. Warzywa i kurczaka pokroić,
skropić olejem, dodać sól i przyprawy.

2 dzień:

Obiad: sałatka warzywna. 1/2 główki sałaty, 1/2 ogórka, 3
pomidorki "czereśniowe", 3 łyżki ugotowanej fasolki, po łyżce ziaren sezamu i
słonecznika, sól jodowana, przyprawy, bułka pełnoziarnista posmarowana cienko
margaryną. Wszystkie składniki wymieszać i doprawić do smaku.
Kolacja: pieczony dorsz. 200 g fileta z dorsza, wyciśnięty sok z cytryny, łyżka
orzechów włoskich, przyprawy, ugotowana róża brokułów, dwa ziemniaki, łyżka
oliwy z oliwek. Dorsza upiec w folii z przyprawami, oliwą i rozdrobnionymi
orzechami (pod koniec pieczenia skropić cytryną); podawać z ziemniakami i
brokułami.

3 dzień:

Obiad: zielone spaghetti. 50 g spaghetti, pęczek natki pietruszki, łyżka pestek
słonecznika, łyżeczka oleju z wiesiołka, łyżka siemienia lnianego, sól
jodowana, 2 łyżki tartego parmezanu. Makaron ugotować, zmiksować pietruszkę z
serem, olejem, siemieniem i solą; wszystko wymieszać.
Kolacja: nadziewane pomidory. Średni pomidor, 1/2 puszki tuńczyka w oliwie, sok
z cytryny, natka pietruszki, 1/8 czerwonej cebuli. Wydrążyć pomidor, a miąższ
rozgnieść z tuńczykiem i cebulą; dodać przyprawy i sok z cytryny. Jeść z liśćmi
szpinaku.

4 dzień:

Obiad: kurczak z fasolką. 250 g fasolki szparagowej, 20 g orzechów nanerczowych
(2 łyżki), 100 g ugotowanej piersi indyka, 1/2 papryki żółtej lub czerwonej,
łyżka oliwy z oliwek, 150 g jogurtu naturalnego, łyżeczka curry, sól jodowana,
przyprawy. Fasolkę ugotować, pokrojoną pierś usmażyć na oliwie z przyprawami,
orzechami i papryką; po zdjęciu z ognia wymieszać z jogurtem i przyprawami.
Zjeść z kromką razowca.
Kolacja: kolorowe spaghetti. Filiżanka krojonych warzyw: por, seler i marchew,
łyżka tartego żółtego sera light, łyżka przecieru pomidorowego, świeże zioła,
50 g ugotowanego makaronu, filiżanka bulionu, łyżka oliwy z oliwek, puszka
anchovies, przyprawy, sól jodowana. Warzywa udusić na oliwie, dodać bulion i
przecier pomidorowy; wymieszać z makaronem i serem, na końcu dodać zioła.

5 dzień:

Obiad: tofu z grilla. 50 g tofu, filiżanka krojonych warzyw, papryka, marchew,
seler i por, 3 orzechy włoskie, 3-4 łyżki sosu sojowego, tymianek, majeranek, 3
łyżki ugotowanego ryżu, łyżka oliwy. Zamarynować tofu na 20 minut w sosie
sojowym i przyprawach; warzywa udusić na oliwie, pod koniec dodać marynatę,
grillować tofu ok. 5 minut; wymieszać warzywa z ryżem i posypać orzechami.
Kolacja: sałatka owocowa. Cykoria, 3 mandarynki, brzoskwinia, 3 morele suszone,
kiwi, 20 g orzechów nanerczowych, jogurt naturalny, płatek sezamka, sok z
cytryny, grzanka. Cykorię obrać i pokroić; połączyć z mandarynką, kiwi,
brzoskwinią i morelami; wymieszać z jogurtem i sokiem z cytryny; posypać
orzechami i rozdrobnionym sezamkiem. Jeść z gorącym tostem.

6 dzień:

Wypić w ciągu dnia świeży sok wyciśnięty z 2 kg pomarańczy i 1kg marchwi. Aby
zachować efekty diety, należy nadal spożywać produkty bogate w kwasy tłuszczowe
omega-3, -6 i -9 oraz witaminy i błonnik.

ściągnęłam to z takiego cd, który dołączony był do claudii....:))

co Ty na to Jogger..?

dorsz portugalski
To będzie kontynuacja wczorajszego wątku o dorszach, a że słowo się rzekło,
ryba u płota...

Dorsz w kokilkach

Ugotować w wodzie rybę (30-50 dag), wyjąć ości, zdjąć skórę i podzielić na
małe kawałki.
W rondlu rozgrzać łyżkę masła, wsypać łyżkę mąki i zrobić jasną zasmażkę,
wlać mleko. Włożyć rybę, doprawić solą i pieprzem i stale mieszając pogotować
razem kilka minut. Potem zdjąć z ognia, dosypać starty żółty ser, dodać sok z
cytryny, rozbełtane jajko i 1/2 łyżki masła.Zmiksować starannie, napełnić
kokilki, posypać z wierzchu tartą bułką i piec w piekarniku, aż zrobi się
rumiana skórka. Podaje się w tych kokilkach z sałatą.

krokiety z dorsza

Pół kilo dorsza
2 szklanki tartej bułki
oliwa
2 łyżki mięty
2 łyżki naci pietruszej
1 łyżka zmielonej papryki (pewno słodkiej - bo takiej ilości ostrej to nawet
ja bym nie zniósł)
pieprz, 2 ząbki czosnku, sól, jajko

Ugotować rybę, wyfiletować, drobno pokroić. Tartą bułkę wymieszać z oliwą na
gęstą papkę.
Rybie mięso wymieszać z miętą i pietruszką, dodać sól, pieprz i paprykę, wbic
jajko i wymieszać z nasączoną bułką tartą na jednolitą masę.
Uformować krokiety. Moim zdaniem powinny być to raczej placki - ale o tym
niżej.
Na oliwie podgrzać czosnek i wyjąć jak będzie złoty, potem na tym tłuszczu
smażyć rybę na złoto.
No właśnie - na każdym z nich ułożyć teraz jajko ugotowane w koszulce - z
krokietów zjedzie, na plackach będzie się trzymać.

Jajka w koszulce - na wrzątek lekko posolony i zakwaszony octem wlewa się ze
spodeczka surowe jajko, na tyle ostrożnie, żeby się nie rozpłynęło. Gotuje
się 3 min, czyli jak na miękko.

Dorsz z bananami (chyba najciekawszy przepis)

1 kg dorsza,
zmielone i wymieszane przyprawy: pieprz, papryka, gałka muszkatołowa, goździki
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
oliwa, cukier, sól
3 banany

Ze wszystkich przypraw i przecieru zrobić pastę, wysmarować nią rybę na
zewnątrz i wewnątrz.
Wlożyć do naczynia do zapiekania, obłożyć pokrojonymi wzdłuż bananami,
wstawic na 30 min. do piekarnika. Zapiec i podawać z sypkim ryżem. Proste i
efektowne.

Jest jeszcze coś takiego:
Szpinak zapiekany z sardynkami. Ale według mnie, to herezja.

Z sardynek w oleju odlać olej, wyjąć kręgosłupy, drobno posiekać, wymieszać
ze szpinakiem, dodać sok z cytryny, 1 startą cebulę, posiekane jajko na
twardo i bułką tartą, dodać sól i pieprz, skropić stopionym masłem wstawić do
gorącego piekarnika, aż się zrumieni.

Może to i dobre, ale brzmi dziwnie.

W większości przepisów na dorsza występuje suszony sztokfisz, dlatego każą
tylko w zwykłej wodzie rybę ugotować. Sądzę jednak, że taki „naturel” bez
niczego jest pewnie mdły. W naszych warunkach świeżą rybę gotujmy z warzywami
i przyprawami.

Karolu, uwazam ze...
popelniles maly nietakt. Od 1979 roku narod polski zapraszal Cie do siebie
wielokrotnie, nie baczac na koszty, a lekko nam nie bylo...no ale "gosc w dom
bog w dom" jak mowia twoji fani. Dzisiaj tez nie jest lepiej, ale problemy
mamy innego rodzaju- to dzieki tobie; To Ty obaliles wrazy komunizm. Wtedy
moglismy pracowac, ale nam sie nie chcialo a dzis jest odwrotnie...
Wydaje mi sie ze czas sie zrewanzowac i zaprosic nas do siebie. Oczywiscie
jest niemozliwoscia zaprosic nas wszystkich, to rozumie nawet czlowiek tak
podlej kondycji jak ja. Proponuje Ci wybrac najlepszych z nas,
tj. "Krakowiakow i Gorali"- to wlasnie tu "nauka" twa ma najwiekszych
wielbicieli. Gdyby twoji doradcy podszepneli Ci pomysl zaproszenia garbatych,
szczerbatych i innych ulomnych(a takich ci u nas dostatek) a Ty w swojej
bezgranicznej lasce raczyl ich uzdrowic, podejrzewam ze i reszta moglaby
opuscic Millera.
Uwazam, aby nie rozpieszczac tej tluszczy, toc to bidota, nie nalezy serwowac
potraw ktore beda tobie serwowane na pokladzie samolotu.( menu zalaczam)W
koncu tylko Ty i chlopcy z twojej branzy potrafia docenic smak dobrych potraw
i trunkow.
Pozdro
Swarozyc

LOT Catering sprawi wyposzczonemu papieżowi prawdziwą ucztę podczas
powrotnego lotu z Polski do Rzymu. Na przystawkę papież będzie miał do wyboru
kilka dań. Będą to roladki z pstrąga (filet natarty czosnkiem, posypany
rozmarynem i owinięty w boczku, lekko podsmażony, dopieczony w piecu).
Zostanie on udekorowany jajkiem przepiórczym oraz sosem koperkowym na
jogurcie. Dalej – pasztet z kuropatwy z jarzębiną i sosem żurawinowym oraz
rolada z kurczaka z ananasem i miętą. Do tego rostbef wędzony parzony
udekorowany musem chrzanowym w róży z ogórka, cząstką limonki, sałatą Lollo
Rosso i gałązką porzeczki czerwonej. Tyle przystawki. Wśród dań głównych
papież otrzyma do wyboru: zraz wieprzowy faszerowany lub zawijanego łososia
na sosie malinowym, gotowanego w wywarze warzywnym z dodatkiem białego
wytrawnego wina. Dodatki do dań głównych – ziemniaki z wody z koperkiem, ryż
biały gotowany oraz warzywa gotowane: bukiet warzyw z masłem i bułką
(kalafior, marchewka, fasolka) szparagi z brokułami z masłem; surówki i
sałatki: sałata lodowa z pomidorami z sosem winegret oraz mizeria z dipem
jogurtowym z koperkiem. I jeszcze deserek: jabłko z brusznicą oraz ciastko z
dekoracją z sosem. LOT dorzuci na dokładkę dania kuchni włoskiej. Oj, mamy
wątpliwości, czy Papa zdąży wszystko zjeść

PS List powyzszej tresci umiescilem wczoraj na krakforum na ktorym byl obecny
przez jakies 19 h. List w swojej tresci jest z rodzaju satyryczno-
humorystycznych i trzeba miec poczucie humoru a la Wladyslaw Gomulka aby czuc
sie obrazonym. Zamiescilem ten list chcac zobaczyc jak zareaguje mlodziez w
grodzie Kraka. Nadeszlo kilka odpowiedzi po paru godzinach szoku z czego
wszystkie byly pozbawione poczucia humoru. Zle swiadczy to o naszej mlodziezy
z miasta pelnego wyzszych uczelni... Jezeli tego typu zarty nikomu nie
odpowiadaja, list taki jak ten po pewnym czasie ginie sam w odmetach
przestrzeni wirtualnej...
Z czego mi sie nie chce smiac to fakt ze zostalem ocenzurowany jak za dawnych
bolszewickich czasow,i to nie poprzez skierowanie listu na osla lawke ale po
prosu zdjety z forum!! Uwazam ze fakt ten i Was powinien napajac niepokojem.
(czy to nie czarna cenzura?!)
Jottka co Ty na to?! maczalas w tym palce?
Pozdro
Swarozyc

zapomniałam dodać że na terenie hotelu znajduje się plac zabaw dla dzieci. Są
na nim: 2 zjeżdżalnie, 3 huśtawki, 2 drabinki do wspinania się, 1
huśtawka "konik". Wszystko znajduje się pod drzewani i prawie przez cały czas
jest w cieniu.
Między basenami znajduje się wieża, na którą można wejść i podziwiać okolicę.
Odnośnie jedzenia: na śniadanie (wydawane w godzinach od ok. 7 do 10) był wybór
5-6 rodzajów płatków śniadaniowych, kilku jogurów lub zimnego mleka, masło, 2
rodzaje dżemów, ser żółty, twaróg, pomidory, pieczywo (weki, bułki, bułki
drożdżowe, bułki słodkie,rogaliki francuskie), jajka - gotowane na twardo lub
surowe do samodzielnego ugotowania, oraz coś co kucharz na bieżąco smażył w
oleju - przypominało trochę racucha, trochę ciasto francuskie można było to
posypać cukrem pudrem, arbuzy lub melony, daktyle, śliwki lub brzoskwinie,
kawa, herbata (kilka rodzajów), kakao, ciepłe mleko, 2 rodzaje soków owocowych
i woda mineralna.
Obiady serwowane w godz. 13 - 14.30: codziennie ryby (tuńczyk lub sardynki),
spagetti, mięsko (gulasz, kurczak lub kawałki mięsa), specjalość kuchni
tunezyjskiej (zawsze pikantne - trzeba uważać), gotowane warzywa: kapusta,
kabaczki, marchewka itp., ziemniaki gotowane, ziemniaki pokrojone w plasterki i
tak pieczone (czasami były też frytki), makaron (muszelki lub kolanka), ryż,
kuskus, 2 rodzaje sosów - jeden zawsze pomidorowy, kilka rodzajów sałatek (z
pomidorów; z kabaczków; z marchewki; z rzodkiewki; z kapusty; z pomidorów,
ogórków i sałaty; z makaronem i różnymi dodatkami; i inne), pieczywo (bagirtki,
bułki, chleb - coś w rodzaju grahamka), chyba z 6 rodzajów sosów do sałatek,
oliwki jasne i ciemne, na deser: zawsze 3 rodzaje ciasta, krem (coś w stylu
bitej śmietany ale o różnych smakach: czekoladowym, pistacjowym, waniliowym),
owoce arbuzy lub melony, śliwki lub brzoskwinie, kilka razy podali dodatkowo
lody. Napoje: woda lub wino (białe, różowe, czerwone - wszystkie wytrawne).
Kilka razy byla pizza. Kolacje (19.30-21.00) wyglądały podobnie jak obiad.
Co do otoczenia samego hotelu: Skanens jest strefą turystyczną między Suse a
Monastirem. Praktycznie z jednej strony jest morze a zdrugirj nic nie ma poza
wielkimi jeziorami z których chyba pozyskują sól. Jeśli więc ktoś jest
nastawiony na spacery poza hotel to będzie zawiedziony. Pozostaje spacerowanie
po plaży, zwiedzanie sąsiednich hoteli lub wynajęcie taksówki aby dojechać do
miasta. Troszkę inaczej może być bliżej Monastiru, gdzie zaczynają się
przedmieścia i przy drodze widziałam kilka sklepów. NAtomiast w stronę Susy
była stadnina koni, karawany na wielbłądach oraz możliwość wypożyczenia quadów .
Jeszce odnośnie hotelu: w ok. 90% opanowany przez Francuzów. MAją bogatą
animację dla dzieci i dorosłych. Spokojnie można dołączyć się do gimnastyki na
matach rozłożonych na trawie (ok. 9.30), aerobiku w basenie (11.00) lub
normalnego aerobiku (w godz. poobiednich). Kto zna język frsancuski może
uczestniczyć w quizach, teletombolach i inych akcjach organizowanych przez
animatorów. Wieczorami w sali widowiskowej animatorzy występowali na scenie:
pokazy w stylu rewii, czasem z elementami akrobacji. Sala jest wyciszona i
ludzie musieli naprawdę głośno krzyczeć żeby coś było słychać na zewnątrz
(mieliśmy pokoik zaraz obok sali i ciszy nocnej nam to nie zakłócało).
Obsługa hotelowa bardzo dba o wygląd hotelu - podlewają trawniki, zamiatają
zeschłe liście, myją podłogi i teren obok basenów, baseny co drugi dzień
czyszczone.
Ogólnie nam bardzo się podobał. NApewno nie jest to hotel rozrywkowy, dla ludzi
młodych którzy chcą się wyszaleć. Jest to ośrodek dla ludzi z małymi dziećmi
(zdarzały się rodziny z kilku miesięcznymi maluchami), oraz dla ludzi starszych
pragnących ciszy i spokoju. Na terenie hotelu przestrzegany jest nakaz
zachowywania ciszy po godz. 24. Pomimo niedalekiego lotniska samolotów
ppraktycznie nie było słychać, chociaż widać było że lądują i startują prawie
bez przerwy.
Dysponuję zdjęciami hotelu - gdybyście się zdecydowali tam jechać prześlę
mailem.
Jeśłi ktoś jest zainteresowany zakupami w Sus mogę zeskanować mapkę z dojciem
do fajnego - niedrogiego sklepu i też podeślę.
Czekam na pytania, chętnie odpowiem

Karolu,uwazam ze...
popelniles maly nietakt. Od 1979 roku narod polski zapraszal Cie do siebie
wielokrotnie, nie baczac na koszty, a lekko nam nie bylo...no ale "gosc w dom
bog w dom" jak mowia twoji fani. Dzisiaj tez nie jest lepiej, ale problemy
mamy innego rodzaju- to dzieki tobie; To Ty obaliles wrazy komunizm. Wtedy
moglismy pracowac, ale nam sie nie chcialo a dzis jest odwrotnie...
Wydaje mi sie ze czas sie zrewanzowac i zaprosic nas do siebie. Oczywiscie
jest niemozliwoscia zaprosic nas wszystkich, to rozumie nawet czlowiek tak
podlej kondycji jak ja. Proponuje Ci wybrac najlepszych z nas,
tj. "Krakowiakow i Gorali"- to wlasnie tu "nauka" twa ma najwiekszych
wielbicieli. Gdyby twoji doradcy podszepneli Ci pomysl zaproszenia garbatych,
szczerbatych i innych ulomnych(a takich ci u nas dostatek) a Ty w swojej
bezgranicznej lasce raczyl ich uzdrowic, podejrzewam ze i reszta moglaby
opuscic Millera.
Uwazam, aby nie rozpieszczac tej tluszczy, toc to bidota, nie nalezy serwowac
potraw ktore beda tobie serwowane na pokladzie samolotu.( menu zalaczam)W
koncu tylko Ty i chlopcy z twojej branzy potrafia docenic smak dobrych potraw
i trunkow.
Pozdro
Swarozyc

LOT Catering sprawi wyposzczonemu papieżowi prawdziwą ucztę podczas
powrotnego lotu z Polski do Rzymu. Na przystawkę papież będzie miał do wyboru
kilka dań. Będą to roladki z pstrąga (filet natarty czosnkiem, posypany
rozmarynem i owinięty w boczku, lekko podsmażony, dopieczony w piecu).
Zostanie on udekorowany jajkiem przepiórczym oraz sosem koperkowym na
jogurcie. Dalej – pasztet z kuropatwy z jarzębiną i sosem żurawinowym oraz
rolada z kurczaka z ananasem i miętą. Do tego rostbef wędzony parzony
udekorowany musem chrzanowym w róży z ogórka, cząstką limonki, sałatą Lollo
Rosso i gałązką porzeczki czerwonej. Tyle przystawki. Wśród dań głównych
papież otrzyma do wyboru: zraz wieprzowy faszerowany lub zawijanego łososia
na sosie malinowym, gotowanego w wywarze warzywnym z dodatkiem białego
wytrawnego wina. Dodatki do dań głównych – ziemniaki z wody z koperkiem, ryż
biały gotowany oraz warzywa gotowane: bukiet warzyw z masłem i bułką
(kalafior, marchewka, fasolka) szparagi z brokułami z masłem; surówki i
sałatki: sałata lodowa z pomidorami z sosem winegret oraz mizeria z dipem
jogurtowym z koperkiem. I jeszcze deserek: jabłko z brusznicą oraz ciastko z
dekoracją z sosem. LOT dorzuci na dokładkę dania kuchni włoskiej. Oj, mamy
wątpliwości, czy Papa zdąży wszystko zjeść.

PS List powyzszej tresci umiescilem wczoraj na krakforum na ktorym byl obecny
przez jakies 19 h. List w swojej tresci jest z rodzaju satyryczno-
humorystycznych i trzeba miec poczucie humoru a la Wladyslaw Gomulka aby czuc
sie obrazonym. Zamiescilem ten list chcac zobaczyc jak zareaguje mlodziez w
grodzie Kraka. Nadeszlo kilka odpowiedzi po paru godzinach szoku z czego
wszystkie byly pozbawione poczucia humoru. Zle swiadczy to o naszej mlodziezy
z miasta pelnego wyzszych uczelni... Jezeli tego typu zarty nikomu nie
odpowiadaja, list taki jak ten po pewnym czasie ginie sam w odmetach
przestrzeni wirtualnej...
Z czego mi sie nie chce smiac to fakt ze zostalem ocenzurowany jak za dawnych
bolszewickich czasow,i to nie poprzez skierowanie listu na osla lawke ale po
prosu zdjety z forum!! Uwazam ze fakt ten i Was powinien napajac niepokojem.
Pozdro
Swarozyc

Gość portalu: Swarozyc napisał(a):

> popelniles maly nietakt. Od 1979 roku narod polski zapraszal Cie do siebie
> wielokrotnie, nie baczac na koszty, a lekko nam nie bylo...no ale "gosc w dom
> bog w dom" jak mowia twoji fani. Dzisiaj tez nie jest lepiej, ale problemy
> mamy innego rodzaju- to dzieki tobie; To Ty obaliles wrazy komunizm. Wtedy
> moglismy pracowac, ale nam sie nie chcialo a dzis jest odwrotnie...
> Wydaje mi sie ze czas sie zrewanzowac i zaprosic nas do siebie. Oczywiscie
> jest niemozliwoscia zaprosic nas wszystkich, to rozumie nawet czlowiek tak
> podlej kondycji jak ja. Proponuje Ci wybrac najlepszych z nas,
> tj. "Krakowiakow i Gorali"- to wlasnie tu "nauka" twa ma najwiekszych
> wielbicieli. Gdyby twoji doradcy podszepneli Ci pomysl zaproszenia garbatych,
> szczerbatych i innych ulomnych(a takich ci u nas dostatek) a Ty w swojej
> bezgranicznej lasce raczyl ich uzdrowic, podejrzewam ze i reszta moglaby
> opuscic Millera.
> Uwazam, aby nie rozpieszczac tej tluszczy, toc to bidota, nie nalezy serwowac
> potraw ktore beda tobie serwowane na pokladzie samolotu.( menu zalaczam)W
> koncu tylko Ty i chlopcy z twojej branzy potrafia docenic smak dobrych potraw
> i trunkow.
> Pozdro
> Swarozyc
>
> LOT Catering sprawi wyposzczonemu papieżowi prawdziwą ucztę podczas
> powrotnego lotu z Polski do Rzymu. Na przystawkę papież będzie miał do wyboru
> kilka dań. Będą to roladki z pstrąga (filet natarty czosnkiem, posypany
> rozmarynem i owinięty w boczku, lekko podsmażony, dopieczony w piecu).
> Zostanie on udekorowany jajkiem przepiórczym oraz sosem koperkowym na
> jogurcie. Dalej – pasztet z kuropatwy z jarzębiną i sosem żurawinowym ora
> z
> rolada z kurczaka z ananasem i miętą. Do tego rostbef wędzony parzony
> udekorowany musem chrzanowym w róży z ogórka, cząstką limonki, sałatą Lollo
> Rosso i gałązką porzeczki czerwonej. Tyle przystawki. Wśród dań głównych
> papież otrzyma do wyboru: zraz wieprzowy faszerowany lub zawijanego łososia
> na sosie malinowym, gotowanego w wywarze warzywnym z dodatkiem białego
> wytrawnego wina. Dodatki do dań głównych – ziemniaki z wody z koperkiem,
> ryż
> biały gotowany oraz warzywa gotowane: bukiet warzyw z masłem i bułką
> (kalafior, marchewka, fasolka) szparagi z brokułami z masłem; surówki i
> sałatki: sałata lodowa z pomidorami z sosem winegret oraz mizeria z dipem
> jogurtowym z koperkiem. I jeszcze deserek: jabłko z brusznicą oraz ciastko z
> dekoracją z sosem. LOT dorzuci na dokładkę dania kuchni włoskiej. Oj, mamy
> wątpliwości, czy Papa zdąży wszystko zjeść.
>
> PS List powyzszej tresci umiescilem wczoraj na krakforum na ktorym byl obecny
> przez jakies 19 h. List w swojej tresci jest z rodzaju satyryczno-
> humorystycznych i trzeba miec poczucie humoru a la Wladyslaw Gomulka aby czuc
> sie obrazonym. Zamiescilem ten list chcac zobaczyc jak zareaguje mlodziez w
> grodzie Kraka. Nadeszlo kilka odpowiedzi po paru godzinach szoku z czego
> wszystkie byly pozbawione poczucia humoru. Zle swiadczy to o naszej mlodziezy
> z miasta pelnego wyzszych uczelni... Jezeli tego typu zarty nikomu nie
> odpowiadaja, list taki jak ten po pewnym czasie ginie sam w odmetach
> przestrzeni wirtualnej...
> Z czego mi sie nie chce smiac to fakt ze zostalem ocenzurowany jak za dawnych
> bolszewickich czasow,i to nie poprzez skierowanie listu na osla lawke ale po
> prosu zdjety z forum!! Uwazam ze fakt ten i Was powinien napajac niepokojem.
> Pozdro
> Swarozyc

Buchacha. List jak list. Złosliwy, ale nieobelżywy. Gazeta chce być świętsza od
papieża. Gdyby taki list dotyczył jakiejkolwiek innej osoby na świecie pewno
nie byłby zniknęty. Gazeta sama klęka przed papieżem i ciągnie za sobą na
kolana cały świat wierzący i nie w bajki o Karolu, który w zastępstwie boga
jest panem. Buuuuuuuuu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Kolacja nad morzem i przygoda
Wlasciwie powinno byc odwrotnie. Takayuki zaprosil mnie (z mezem oczywiscie) po
spiewaniu na kolacje w restauracji jakiegos hotelu (hotel chyba Plaza, a
restauracja Orient cos tam). Przebralam sie, suknie wsadzilam do czerwonej
torby, oprocz tego jak zwykle mialam torebke. Pojechalismy taksowka, wybrzeze
jest na drugim koncu Hiroshimy. Ja z mezem siedzielismy z tylu, Kumada z
przodu, obok kierowcy. Przez caly czas z nim gadal - opowiadal skad jestesmy,
czym sie zajmujemy, w ogole nawijal jak najety. Po ok. 20-minutowej przejazdzce
wyszlismy z taksowki i weszlismy do hotelu. Taka(...) spytal o restauracje,
weszlismy do srodka i.... Zamarlam. Nie mialam torebki, tylko torbe z suknia!!!
A w torebce - karty kredytowe, cala gotowka, bilety lotnicze, bilety na pociag
do Kyoto i z Kyoto do Osaki, paszport... WSZYSTKO!!! (zawsze ja nosze caly
dobytek odkad meza okradli w autobusie z Okecia na dworzec w Wawie).
Taxi oczywiscie dawno odjechalo. Takayuki uruchomil recepcjoniste, zaczeli
wydzwaniac po korporacjach taksowkowych. Opisali torebke i pasazerow. Najgorsze
bylo to, ze tak naprawde nie pamietalam czy torebka zostala w taksowce, czy
zostawilam ja wczesniej w kiblu. Maz biegal po postoju, szukajac naszego
taksowkarza, ale nie stanal na postoju, tylko odjechal.
I wyobrazcie sobie, ze w milionowym miescie po 20 minutach mialam torebke
spowrotem, przyniesiona do rak wlasnych do restauracji. Taksowkarz nas
zapamietal dzieki opowiesciom Kumady. Wrocil z drugiego konca miasta i nie
wzial za to ani jena. Wychodzac Taka(...) zapytal uprzejmie recepcjoniste czy
przyjmie mala nagrode (moglby sie obrazic bez zapytania). Przyjal. 2000¥.
Ale wczesniej byla kolacja. Wczoraj wychwalalam sushi bar, nawet napisalam, ze
jest the best. Mylilam sie.
Stolik byl nad samym morzem, widok byl na port, z ktorgo ruszaly i do ktorego
przybijaly oswietlone lampionami statki `kolacyjne-imprezowe` i promy, wokol
palmy i inne drzewka, RAJ, po prostu RAJ!
Stolik byl okragly, a w srodku mial grill. Taka(...) zamowil mieszanke
grillowa. Bylo wszystko - wolowina, wieprzowina, kurczak, krewetki, inne rybki,
warzywa (oprocz cukinii, baklazanow i jakiejs salaty - calkiem nieznane).
Najpierw Kumada-san robil wsio sam (nalewal olej, podwazal lopatka, nakladal na
talerze), ale jakos mu nie wychodzilo, wiec przyszedl kelner i byla pelna
obsluga. Drinki byly tego wieczoru gratis. Oni pili piwo, ja - whisky. Wsio
bylo pyszne, oczywiscie maczane w roznych sosach. Nawet mi wychodzilo
poslugiwanie sie paleczkami (sliczne, bambusowe, w koszyczku - dostalismy na
koniec nowe komplety na pamiatke). Dokola palily sie spirale na komary, ale
widzialam tylko jednego (juz nie zyje po nieostroznym wessaniu sie w moje
ramie). Po kolacji poszlismy na spacer promenada nad morzem, zajrzelismy do
statku imprezowego (w srodku siedzialo sie na ziemi przy tych ich niskich
stolikach), napstrykalismy tuzin zdjec (Takayuki prosil o przyslanie na
uczelnie, a nie do domu, bo zona bylaby zazdrosna widzac zdjecia ze mna w
uscisku. O gejsze natomiast nie jest zazdrosna) i wrocilismy. Podjechalismy
taksowka do naszego hotelu, gdzie Kumada dal sie zaprosic jeszcze na drinka. W
ogole - strasznie sie przy nas roz ochocil alkoholowo (wczesniej pil tylko
wode!). Na 25-tym pietrze z widokiem na cala panorame Hiroshimy (przeszklona
sciana na obie strony) pilismy bajecznie kolorowe drinki, zagryzajac orzeszkami
i ciasteczkami roznego ksztaltu i smaku (np. o smaku ryby!).
Po powrocie do pokoju padlam jak trup. Teraz jest u nas 11.25 i ciagle mam
kaca... Chyba przejde sie do automatu z Chu-Hi. Jestem juz spakowana, pokoj
zaplacony, za kilka godzin jade do Kyoto na 2 dni. Tam mieszka Rusek, wiec moze
beda dalsze atrakcje. Ale nie zobacze juz Kumady... Na szczescie spotkamy sie
za rok na nastepnej konferencji (w Niemczech).
Koncze moje opowiesci, prawdopodobnie napisze dopiero po powrocie.
Dzieki wszystkim za wytrwale czytanie tych japonskich wypocin. Sayonara!

no wiec...kasiu-urodzilam synka 4,5 mies temu. Przed ciaza wazylam ok
64kilogramy - zawsze ,mialam problem z efektem jojo, zawsze odchudzalam sie w
durnowaty po prostu sposob polegajacy na niejedzeniu, gubieniu 3-4 kilo,
pozniej rzucaniu sie na jedzenie i tyciu tyciu tyciu do wagi wiekszej niz przed
sprytna dietka.
DLugo dosc mi zajelo zdanie sobie sprawy z tego ze jestem smierdzacym leniem,
ktory woli wpierdzielic tluste ciacho i pozniej meczyc sie wyrzutami sumienia ,
niz pojsc na spacer.
Kiedy tlumaczylam sie sama sobie ze swoich grzeszkow jedzeniowych czulam sie
lepiej na chwilke, a pozniej jeszcze gorzej niz przed zjedzeniem kolejnej
pszennej kanapeczki z majonezikiem i serkiem, z jednym smutnym listkiem
zielonej salaty i plasterkiem pomidora.
Trulam sie , nie potrafilam pobiec dalej niz 50m i nie 'zdychac' zlana potem.
Nosilam rozmiar 42 a moj cellulit wygladal jak stara pomarszczona rodzynka.
Mialam dosc samej siebie, czulam sie jak brzydki wiecznie zmeczony czlowiek.
Jesli brzmi to co o sobie pisze zle, to wlasnie BARDZO ZLE musialam nauczyc sie
myslec o grubej JA. Wiedzialam ze jej nie zaakceptuje i miotalam sie pomiedzy
checia jedzenia a checia zgubienia kilogramow. WIec musialam sie jakos
zdyscyplinowac.
Najpierw dieta: minimalne zmiany a efekt totalnie zarabisty: Zero bialego
koloru. zero makaronu ryzu pieczywa, wszystkie te produkty koloru bialego
zastapione razowymi. Cukier w odstawke. NIE MA OPCJI POD TYTULEM SLODYCZE.
Minimalnie wiecej warzyw i owocow + obowiazkowo dwa litry wody (Ahhhhh ta
cera). Pierwsze dni diety meczarnia wrecz, non stop chcialo mi sie jesc. Po
tygodniu zaczelam czuc sie lepiej niz kiedykolwiek. W tej chwili kiedy zjem cos
slodkiego odchorowywuje pare godzin. Wiec po prostu nie jem syfu.
No i w koncu powiesilam sobie obok lozka kartke ze zdjeciem swoich grubych
posladkow i haslem: CWICZ GRUBASIE!!!!!!!! i czulam sie tak podle i tak chcialo
mi sie wyc za kazdym razem kiedy patrzalam na ta kartke ze zaczelam biegac na
silownie codziennie o 7 rano. Po 4-5 tygodniach nie poznaje swoich posladkow ze
zdjecia.
Mozna sobie wmawiac ze jakies diety cud dadza efekty, ze jakies lekarstwa dadza
rade wygrac z twoimi slabosciami, ze jak zjesz rano tabletke to bedziez mogla
wsuwac schabowego smazone ziemnaczki i paczka i schudniesz w cudowny sposob ale
zloty srodek, najprostszy niestety to zmiana trybu zycia. I albo sie
zmotywujesz sama i skutecznie w swoim umysle wytworzysz wiez miedzy
niewartowsciowym jedzeniem i zlym samopoczuciem, albo bedziesz sie miotac w
nieskonczonosc bo jak powiedzialas nie zaakceptujesz swojej figury. Mnie sie
udalo i wszystko wydaje sie piekniejsze teraz kiedy potrafie biec przez 30
minut i nie meczyc sie, wciskam sie w rozmiar 36 a waga pokazuje 54 kilo a ja
wiem ze to nie dlatego ze bozia dala tylko dlatego ze sama umialam sie
zdyscyplinowac. Mozesz tlumaczyc sie ze nie masz czasu, mozesz znajdowac
dziesiatki wymowek dlaczego nie cwiczysz ja i tak bede uwazac ze zjedzenie
paczka trwa wiecej niz zrobienie 10 przysiadow.
Mam 4,5 mies synka, pracuje na pelen etat z domu, dziecko na dole z niania,
utrzymuje wielki dom w czystosci, gotuje, prasuje, i mam czas na ta silownie.
Wszystko jest kwestia organizacji- dobrej organizacji. Wierze ze jesli
odpowiednio sie zmotywujesz to ci sie uda. Ale musisz sama sobie poradzic to
jest sprawa zmiany calej psychiki i ogromny wysilek wiec nikt ani diety cud ani
tabletki nie zrobi za ciebie tego co powinnas a mianowicie zmiany stylu
jedzenia i rozpoczecia aktywnosci fizycznej.
pozdrawiam!